Nasze zwierzaki
ja osobiście nie mam, mają znajomi u których spędzam ostatnio sporo czasu. Te na zdjęciu z kotem przyjmowałam na świat osobiście. Nie żeby potrzebowały specjalnie czyjejś pomocy, ale dzięki mnie szybciej docierały co cyca

Kaśka - JESZCZE nie waży? nie ma szans . Mój od nowości nie był miniaturką. Chciałam mu ostatnio kupić narzeczoną na wystawie rolniczej, ale kosztowała 120 zł A miałam już wizję wyhodowania królików-gigantów

     

  Sklepowy "gratis" już z Nami :) - maluchy Niuni
Właśnie wróciłam do domu z pannami . Jakież one malutkie . Człowiek się napatrzył na króliki "miniaturki" ważące po 2 kg , to te panny wydają się mikroskopowych rozmiarów.
Jestem zachwycona



Cieszę się bardzo, że wszystko dobrze mam nadzieję, że mój brat się "dobrze sprawował"

Najwyższy czas pomyśleć na imionami



Ja wymyślisz to proszę o informacje i o zdjęcia też proszę!!

Czyli juz 3 szczurki szczęśliwie trafiły do swoich nowych domów

  Wydam krolika miniaturke.
Znajdzie moze sie ktos chetny na króliczka miniaturke? Krolas ma ok 2 lat jest zdrowy bardzo ladny. Gladki,czarny o imieniu Zenek.

Wydam go za darmo nawet dowioze. Daje do niego klatke 100x50cm, z poidelkiem i miseczka, Szufelke do sprzatania, trociny, siano i karme.

Krolik przez rok mieszkal w klatce od chomika nawet mial problem zeby sie przekrecic. Ganialy go dzieci i jamnik. Troche potrwa zanim sie oswoi z nowym wlascicielem ale jest grzeczny i bardzo fajny, Wymaga jednak n apoczatku troche serca i cierpliwosci,

Odratowalem go z tej meki ale nie mam co z nim zrobic. Trzymam go od roku i zal go wydac ale nie moge dluzej go miec. Jesli sa chetni prosze o gg: 3737538 albo gogi123@poczta.fm.

Jutro dadam zdjecia zwierzaczka

  Nasze własne zwierzęta
Mój Pies per Mikołaj.

Pająk w rogu pokoju. [Zdjęcia niestety nie posiadam.]
Dawniej jeszcze miałem Jaszczurka Obiłana

Dwa chomiki, królika miniaturkę 'Dziunię' i Świnkę morską Jakuba.

     

  "Miejsce gdzie żyjemy"
Od powrotu do n.y. mieszkam sam w małym przedmiejskim domku z trzema pokojami kuchnią i łazienką :) Normalnie mieszka tu jeszcze kumpel ze swoją panną ale oni są jeszcze przez tydzień w kraju więc dom mam wolny 8) Mój pokój , ściany pomalowane na ciemny błękit , na nich kilka flag z zespołami , flag ukochanej AS Romy i Dwie korkowe tablice ze zdjęciami bliskich mi osób! W kąciku moje królestwo czyli biurko z komputerem i wygodne krzesełko Drugim moim królestwem jest pokój naprzeciw mojego. Nie jest ani mój ani znajomych współlokatorów! To nasze ZOO :) Konkretnie dwie papugi , chomik , królik miniaturka , pyton , akwarium z rybami i mój kochany skarb piękną iguane xDD oprócz tego po domu biega kot "Mefistofeles" xD

  Nasze zwierzaki.
Ja miałam już w domu małe zoo, ale na szczęście nie jednocześnie... kurki, nutrie, lisa, psy, rybki, żółwie, świnki morskie, jeża, a obecnie poza szympansem, vel pijawką, vel pawianem, tzn. bratem poprostu ^_- posiadam Psa i królika.

Pies, rasy owczarek niemiecki, ma prawie 4 lata i wabi się Hades. Imię wybierane drogą losowania, ponieważ nikt nie umiał swojego pomysłu przepchnąć, ale była to jedna z moich sugestii, więc mi się podba. Rozrabiaka z niego straszny, dziury w ziemi, patyki, cegły i inne kamienie, pogryziona siatka, to codzienność w jego części ogródka. Kiedyś wykopał żywopłot ;). poza tym uwielbia jabłka, ale tylko zdrowe, jeśli jakieś jest obite, nadgnite, albo ma robaczka nie tknie. Mój najukochańszy :D
http://big.photos.nasza-k...c6bb797529.jpeg

Królik miniaturka, to drugi futrzaty mieszkaniec, zdjęcia niestety nie mam. Zwie się Paco, nawet nie wiem skąd się ten pomysł wziął, ale nie ważne, i tak mało kto tego używa, zwykle jest nazywany, Zajcem, truśkiem, paskudą ^^ Ma długie jasno brązowe umaszczenie i biały brzuch, właśnie zmienia futerko i wygląda tragicznie, robią mu się dredziki. Mieszka sobie na dywanie, klatkę ma nie zamkniętą, ale boi się zejść na panele, więc nie muszę się martwić o pogryzione kable.

  "Nasz zwierzak"
Wielu z nas ma zapewne psa, kota, chomika, czy tam co jeszcze Założyłem ten temat abyście mogli się pochwalić swoim zwierzątkiem To możę ja zaczne ->
Piesek

imię:Gigi
płeć: suczka
wiek: ponad rok
rasa: sznaucerek miniaturka
ulubione zajęcie: gryzienie i bieganie po wszystkim co popadnie

Króliczek

imię: Pusia
płeć: króliczka (ona)
wiek: 2 lata
rasa: królik angora
ulubione zajęcia: spanie, jedzenie

Zdjęcia za duże i dlatego w url

Mam nadzieję że ktoś zamieści tu zdjęcia swoich zwierzaków, poza mną Proszę o nie komentowanie tylko o wstawianie zdjeć[/b]

  Baksiu i Lili
jestem posiadaczką pieknego królika o imieniu Baksiu.jest to miniaturka o pieknym usposobieniu.Jest u mnie od czerwca 2006 roku.Jest to samczyk.jego mieszkanko to 100cm klatka i mój duży pokuj. Postanowiłam zaryzykować i sprawić mu kolezanke/kolege ponieważ miałam wolną 100cm klatke dla nowego domownika ,wiec jesli by się nie polubiły kwaterke już mam.Baksiu idzie w maju na kastracje a nowy malec jak dorosnie do stosownego wieku(musze pogadać z wetem w jakim wieku najlepiej i najbespieczniej jest przeprowadzić zabieg).Dzisiaj jade po nowego króliczka,jest to prawdopodobnie samiczka ale ma 2 miesiące i jak sami wiecie króliczki często tzw ''zmieniaja płeć''.Dam narazie zdjecie Baksia.

http://www.fotosik.pl/pok...f9d85bfe3b.html

Ps.dla nowego króliczka wybrałam imie Lili.

  Moja historia - Gosieńka
Słuchajcie! Pomóżmy Gosieńce! Jeśli masz konto pocztowe na Onecie to możesz bardzo jej pomóc. Bierze z koleżanką udział w konkursie na Onet Foto i byłaby bardzo wdzięczna za oddanie na nie głosu. Trzeba po prostu kliknąć na miniaturkę zdjęcia, ustawić ocenę na 5 królików(to ważne) a potem tylko kliknąć „ok.” i wtedy zalogować się na własne konto pocztowe w okienku które się pokaże. To tylko chwila a im może bardzo pomóc:) Z góry dziękujemy.
http://foto.onet.pl/durac...,3,zdjecia.html --> Zdjęcie Pt. „Help! I need somebody!” – taka ręka wystająca ze zboża
http://foto.onet.pl/durac...,3,zdjecia.html --> Zdjecie Pt. „Ups” – dziewczyna (ja) z parasolką

A swoją drogą- zdjęcia są super!

  Zdjęcia waszych pup ^_^
moj brat ma na imie Karol
tez mialam krolika miniaturke Moko, ktory wygladal jak tygrys i tez dostalam go od mojego bylego na dzien kobiet, ale zjadal wszystko co stalo mu na drodze - od kabla od suszarki, sofe, ksiazki, moje notatki!! projekty, dywan, ubrania, marchewke, moje wlosy, kabel od lodowki (iskry lecialy), zaslonke pod prysznicem, buty (zjadl mi klapki!!).. po kabel od myszki i klawiatury, ktore przegryzl w rekordowym czasie 4sec.. niestety zapodzialo mi sie jego zdjecie :/ slodko rozkladal sie na dywanie i wskakiwal na zlosc na kanape, oprocz tego uwielbial dym papierosow, pil piwo i chodzil ze mna na spacery na smyczy, podczas ktorych bez przerwy cos kopal jak pies; na koniec naszej znajomosci poznal kroki smierci i kiedy podchodzilo sie do niego skakal na wysokosc metra i z pazurami rzucal sie na ludzi atak konczac bolesnym ugryzieniem.. ale ogolnie byl slodki rozstalismy sie kiedy wprowadzam sie do rodzcow, bo brat ma ptaki mama pieska, a tata dostalby kota, gdyby zamieszkal z nami wszsytkoniszczacy krolik podobno pogryzl dzieci w szkole, a potem klientow sklepu zoologicznego Moje wychowanie nie zmienia to faktu, ze czasem za nim placze.. tak mi sie po prostu na lzy zbiera i tesnie bardzo Mokutku moj kochany..

  65 samiczek + 10 młodych - likwidacja hodowli
To mam nowe wieści, zdjęcia będą jutro.
"sprzedaje bo nie mam miejsca(tata potrzebuje pomieszczenie w którym się znajdujom) a ja od września zaczyna nowom szkołe i bede miał praktyki więc nie bede miał czasu zając się hodowlom a i zaczołe troche handlowac motorkami"
(widać że jakiś młodzik)
"zaczołem od królików miniaturek jakes 3-4 lata temu"
"mam stały zbyt na młode kedyś nawet przyjeżdzała do mnie PAni z Wrocławia, ale tez mam blisko i stała cena 8 zł za sztuke alebo zawoze do sklepów zoalogicznych po 10 albo 15"
Co do obniżecnia ceny to ciężko będzie zniżyć z 6,5 bez przyznawania się że jest się z forum ratującego świnki.
"raczej nie(jeśli troche o nie zadbasz to na pewno ci sie spłacom kilka razy)"
Wygląda że o nie mógł dbać i że nie zamierza kontynuować handlu, zresztą jutro jak będą zdjęcia to się będzie mieć jaśniejszy obraz.

A samce są conajmniej 6 chłopaków skoro jest 1 na 10 samic.

  Króliki i inne małe futrzaki :)
Deidre a króliki?
Zapraszam tutaj wszystkich żeby wypowiadali się na temat swoich królików, a żeby nie zaśmiecać całkiem forum to także chomików, świnek morskich, myszek, itp.
Ja mam króliczka miniaturkę. Ma chyba 4-5 miesięcy. Dostałam do od kleżanek na imieniny. Nazywa się Tofik i jest strasznie słodkiiiiii
Oto zdjęcia:
[img]http://i19.photobucket.com/albums/b169/horsiaa/050916_174319.jpg[/img]
[img]http://i19.photobucket.com/albums/b169/horsiaa/050916_161007.jpg[/img]
[img]http://i19.photobucket.com/albums/b169/horsiaa/050916_160919.jpg[/img]

  1
Tak, psiaki do domu można wziąć po 7tygodniu życia, ale mama Ben(na zdjęciu ma dwa dni) żyła tylko dwa dni po porodzie , odeszła chyba z wyczerpania. Miała z tego co pamiętam 13 lub 15szczeniąt, co w przypadku bernardynów to b.dużo. Ci ludzie, którzy mieli tą suczkę, dali ogłoszenie w radio że chcą oddać w dobre ręce takie maleństwa, bo nie wyrabiają z opieką nad nimi. No i tak oto do nas trafił. Cała jego historia jest zresztą na moim bloogu, którego założyłam z myślą o Benowcu. Oto adres gdyby ktoś chciał zajrzeć, będzie mi bardzo miło jeśli zostawicie po sobie ślad w postaci wpisu.
A żeby nie zasypywać was fotkami, bo mam ich bardzo dużo, to na fotosiku mam konto: www.martula.fotosik.pl

Anija kupisz jeszcze królika, co się odwlecze to nie uciecze.
Podobaja mi się króliczki miniaturki, ale jakos do tej pory nie wzięło mnie aż tak, żeby sobie takowego sprawić.

  czerwone uszy u krolika
mam problem, mam hodowle kroliczkow miniatur
mieszkaja w przygotowanym pomieszczeniu w stodole, klatki maja wyscielane trocinami sianem iraz słomą, każdy ma budkę w której mieszka, mają temperaturę stabilna w tym okresie w dzień 6 stopni w nocy przy mrozach -30 stopni -5 i poniżej nie zchodzi.
do tej pory wszystko bylo w porzadku, jednakże od ok 2 tygodni jeszcze przed tymi mrozami jednemu z królików zaczerwieniły się uszy konkretnie przy nasadzie i nie ukrywam są zaczerwienione, drapie sie ale nie ma ran za to schodzi mu futerko w tym miejscu, widać jak mu odrasta jednak wygląda to nienajlepiej. Nie ma zadnych strupów, ani widocznych robali. uszy ma w tym miejscu nagrzane. Bardzo sie niepokoję o nią. Mogę wysłać zdjęcie jednakże na e - maila poniewaz nie wiem czy można na forum dołączyć
proszę o pomoc. U nas weterynarze niestety nie maja pojecia o krolikach, niebardzo wiem czym to posmarowac poniewaz króliki są wrażliwe
pozdrawiam Gosia

  Ławeczka. Kamienna ławeczka.
(...)są niesamowite.
-Tunele? Aż tak mocno kopie? Tak jak mój królik miniaturka. Jest taki ładny, że mu wybaczam jak wykopie coś naprawdę wielkiego. Na zimę jest czarny, a na lato rudy.-powiedziała myśląc sobie w jakim stanie jest teraz jej ogródek. Ale królika mogłaby chyba zabrać do Hogwartu? W końcu skoro można mieć kota to chyba królika tym bardziej.
-Jak już mówiłam uwielbiam wszystkie zwierzęta oprócz pająków. Strasznie się ich boję.-powiedziała wzdrygając jak zawsze na myśl o pająkach. Gryffonka nie lubiła nie tylko pająków. Brzydziła się stonóg itp. Nie lubiła też koników polnych, much, komarów... Ale lubiła bardzo motyle. Im bardziej kolorowe tym lepiej.
(...)bardzo ładny.
-Wszyscy mówią, że mam pięknego psa, ale najważniejsze, że ja i moja rodzina tak uważamy.-powiedziała patrząc na zdjęcie swojego psa.-I bardzo bym chciała żebyś go opisał. Wierz mi mam dobrą wyobraźnię.

  Wasze Zwierzaki ;)
http://i13.tinypic.com/2e3tjxk.jpg Mój królik, urodzony gdzieś w marcu 2005, więc jeszcze dość młody. Wypuszczam go czasem na podwórko, ale ostatnio taka pogoda, że nie wychodzi i strasznie się roztył. Jego ulubioną czynnością jest jedzenie i (jak widać) leżenie. Ma jedno oko chore (krwiak i zaćma), ale akurat nie to na zdjęciu. Tak wyszło jakoś czerwone.


Też miałem podobnego królika. Kupiłem miniaturkę, a urósł do tego stopnia, że wyglądał jak prawdziwy zając . Miałem go jakieś 2lata, później zachorował na coś, jednak nie miał żadnych objawów. Pewnego zimowego dnia znalazłem go martwego w klatce...

  Moje zwierzaki :*
Mam 3 króliki ,2 psy noi oczywiście zdjęcia

A o to Pusiek rasa :Baran

A o to Emil rasa Miniaturka

A o to ciapka rasa mieszaniec
Ciapka jast Mila i towarzyska
Kto chce szczeniaka??:*

A o to ferdek rasa mieszaniec
Ferdek to jest straszny rozbujnik

I co podoba wam się moje stado??

  baranki
No to widze że moja Antosia jest całkiem sławna
Akurat zdjecie baranka miniaturkowego które wkleiła Alex jest mojej Antosi
No cóż mogę dodać baranki są słodziutkie i przekochane.
Są zwykle większe niż pozostałe miniaturki. Potrafia ważyć nawet 3 kg - mowa o baranach miniaturkowych.

Baran franscuski to królik hodowlany ... czyli o wiele większy niż miniatury ... może ważyć nawet 7 kg

  Wzorowanie czy rżnięcie? Oskarżony - M. Kałasznikow
Ale z faktu, że kopiowali dany bombowiec (nie jestem pewny, czy to był akurat B-29)



Podobieństwo czysto przypadkowe




Uprzejmie proszę o wklejanie miniatur zdjęć, a nie takich fotek, które rozjeżdżają Forum.
Następne takie posty wylecą.

Królik

  Nasze zwierzaki (niekońskie)
<hahahaha> <fajt> <Kahlan padła i turla się ze śmiechu po podłodze>
bbbbb...biedne rybki

ja miałam królika miniaturkę. chyba z jakieś... 3 miesiące?? biedak zdechł na serce... juz chyba 9 lat, jak zdechł... ale kamien w mijescu, gdzie został zakopany nadal jest z datą i imieniem...

Wabił się Puszek. Początkowo powiedziano nam, ze to samiczka, ale potem się okazało, że jednak samiec. był cały biały oprócz uszu, które miał czarne. oprócz tego miał czarne obwódki dookoła oczu (takie okularki ), czarną plamkę na zadzie, lewej tylnej nodze i chyba lewej przedniej... zdjęcie może niedługo zdobędę.

od tego czasu nie miałam żadnego nie-końskiego zwiwerzaka (końskiego z resztą też nie, choć w sercu dwa traktuję jak swoje )

  Wasze zwierzaki :D
Wow, dużo masz zwierzaków Opowiedz o konikach
A to ja może powiem coś o moich zwierzętach:
-Kot Hipis (częściej znany jako Franek), czarny kastrowany (i przez to potwornie grubaśny) kocur europejski. Jak narazie pecha mi nie przyniósł
- królik miniaturka Korek, czarny, wałaszek Rasy "lewek". (może wkleje jego zdjęcia bo mam gdzieś w kompie)
- Rybki (ok. 30-40), większość to gupiki, trochę danio, glonojadów.
- Pies Dżaki, podobny do owczarka kaukazkiego, ale to chyba kundelek.

  Wasze zwierzaki
Ja mam w domu cały zwierzyniec-psa (owczarka szkockiego), kota i królika-miniaturkę (to juz drugi - poprzedni zakończył 10-letni żywot w grudniu).
tak wygląda mój kot:

http://xs303.xs.to/xs303/06293/P8040872.JPG

Zdjęć pozostałych zwierzaków nie mam na kompie niestety

  Cztery króliczki szukają domu-KRAKÓW
Szukam dobrych domów dla czterech króliczków. Teraz mają ok.4 tygodni, do odebrania byłyby za miesiąc(czyli gdzieś na przełomie lutego i marca). Wszystkie z wyglądu są niemal identyczne, dlatego załączam zdjęcia tylko jednego z nich.Nie są to miniaturki, ale są urocze. Jeśli chciałbyś/chciałabyś przygarnąć króliczka i stworzyć mu ciepły dom, proszę o kontakt: renataz_88@poczta.onet.pl
LOKALIZACJA: KRAKÓW




przeniesione z "Oferty"
k_w

  Prosze o pomoc
Bardzo prosze o pomoc,bo zglupialam.Moj drugi kroliczek okazal sie byc rasy niewiadomej.Choc znam sie nieco na rasach jego nie potrafie nigdzie przypasowac.Znajomy weterynarz(nie pracuje w zawodzie;) twierdzi,ze to angorka,ja sadze,ze angory maja dluzsze uszka niz moj malec.W sklepie powiedziano ze to lew.Kiedys na farmie kroliczej widzialam takiego samego kroliczka(duzego),ale nie spytalam jaka to rasa.Wygladal jakmaly piesek(to by dorosly kroliczek wazacy ok 1,2 do 1,5 kg)moj maluch jest identyko tylko malutki.Ktos mi powiedzial,ze to miniaturka krolika,ale to akurat ja wiem,tylko ta miniaturka musi sie jeszcze zaliczac do jakiejs rasy:)tak sadze.Kroliczek ma jakby splaszcony pyszczek,ma geste i dlugie siwiutkie futerko,bardzo delikatne,uszka krotkie,siersc po bokach jakby karbowana a na pleckach prosta.To link do zdjecia,bo go nie potrafie wkleic http://www.pupile.com/Kroliki/chickiikubeczek Pomozcie prosze,bo znajomi pytaja co to za rasa,a ja odpowiadam,albo taka,albo taka,a Ci patrza dziwnie,ze nie wiemjakiej rasy jest moj krolik.Z gory dziekuje za pomoc.Pozdrawiam forumowiczow

  jaka to moze byc rasa krolika kto wie ??
Po kolorze futra i oczu bez choćby jednego zdjęcia nie da się ustalić jaka to rasa

Jeśli masz królika ze sklepu zoologicznego bez notki od hodowcy to najprawdopodobniej masz królika miniaturkę mieszańca. Ewentualnie może być w typie jakiejś rasy.

  Jak zrobić szczelną klatke ?
Oj, ja widziałam jedna pani wczoraj brała królika na balkon za KARK! Nie mogłam patrzeć na to ! Aż się wyrywał króliczek biedny Kopał tylnymi nogami
Jak widzę że ktoś tak nosi króliki to aż mi się serce klei Jeszcze mógł tej pani spaść, mogła go puścić ... Nawet z parteru może mu się chyba coś stać ale nie wiem, o tym jeszcze nie czytałam.
A T-T-A, jak przesyłasz mi te zdjęcia Andzi to coraz śliczniejsze są

Do ilu lat żyją króliki ?
Wie ktoś może do ilu ważą karzełki albo miniaturki? I jaką dla nich klatkę trzeba kupić.
Większe są karzełki czy miniaturki? Bo jak byłam w zoologicznym to mniejsze były karzełki, a mi się wydawało że miniaturki zawsze były najmniejsze
Przydadzą mi się takie rady na przyszłość

  Witam wszystkich jestem Angelika
Mam dwa domy jeden na wsi i jeden w mieście.
wieś - mam 3 koniki 3 pieski 1 królika mniałam 4 kurczaki myślałam że jeden z nich to kura ale okazało się że to kogut a więc rodzinka kogutów.

Miasto - 1 króliczek miniaturka Maksiklin, 1 świnka morska Piko

WITAM I MAM PYTANIE JAK SIĘ DAJE ZDJĘCIA

  bobki i siku niemal wszędzie
tak jak pisała agusia113 : bobki do kuwety i siuśki też.
Czasami takie nauczanie króliczka trwa dosyć długo ja sama jeszcze się z tym męczę ale mam królika dopiero od listopada ( koniec listopada raczej). Musisz być cierpliwa, cierpliwa i jeszcze raz cierpliwa( wiem ,że to nie jest łątwę)
Co do rasy królika to masz baranka miniaturkę???bo na zdjęciu wygląda jak baranek
Życzę powodzenia w nauce królisia
Pozdrawiam!!!

ps. też mam papużki. Masz może jakieś zdjęcia królisia??tylko większe od tego w avatarze????Chciałabym go zobaczyć

  podrapany brzeg ucha...
he he he.. no to mnie ziabak pocieszylas:) wiesz ja nie jestem znawca ras krolikow:) ale w sklepie w ktorym go kupowalam powiedzia´no mi iz jest to baran francuski miniaturka.. ktora osiagnie nie wiecej niz 2 kg:) czyzby mnie wyrolowali:) ja mam tylko nadzieje.. ze w sklepie sie pomylili:) i ze to bedzie baran .. ale miniaturka.. ktory osiagnie 2...2,5kg max:)
a jak mozna odroznic barana francuskiego od barana miniatury???? wyslala bym wam fotki.. bo jest tu tez taki kacik jak widze.. ale niestety nie wiem jak mam wcisnac to zdjecie na te stronke.. bo skopiowac sie jakos nie da:( wiec prosze o pomoc:)
buziolki:)

  mokry pyszczek i łapki
Witam, od niedawna posiadam królika miniaturkę, Którejś nocy wykleił sobie czymś pyszczek i łapki (nie wiem czym, w klatce po za wodą w poidełku i kawałkiem marchewki nic takiego nie było...). Od tamtej pory się myje i myje... i domyć nie może... Jakoś mu pomóc? Czy nie są to objawy jakiejś choroby?

(mam fotkę ale nie mogę wstawić (blokada dla nowych użytkowników).

udało mi się wstawić to zdjęcie
k_w


  Fokus, Sara i Tupcia
Fokus jest owczarkiem niemieckim długowłosym. Urodził się 4 grudnia 2003 roku, więc obecnie ma prawie 3 lata. Oto jego zdjątka:









Sara, tak jak Fokus jest owczarkiem niemieckim długowłosym. Urodziła się 1 listopada 2005 roku, więc obecnie ma prawie rok. Oto jej zdjęcia:







Tupcia to królik miniaturka grzywacz. Ma około 4 lat. Oto jej zdjątka:





A oto jedno zdjęcie, na którym jest Sara i Fokus:



Więcej zdjęć dam kiedy indziej. Mam nadzieję, że te Wam się spodobają.

  Moje małe domowe Zoo
Przedstawiam Wam nasze domowe zwierzaczki:
Kotka - "Kiciucha"
Królik rasy Baranek "Krówek" - fajne co? Królik baranek, który jest krową
Królik rasy Miniaturka "Ruda"
Chomik Dżungarski - "Chomisia" zwana również "Chomimi"

Kliknij zdjęcie aby powiększyć.







  Przedstaw swojego psiaka - Galeria
A ja mam kundelka z bardzo rasowym pyszczkiem! Sunia nazywa sie Dora (albo też Suczi, Dorita i Doreńka). Moje kochane cudo ma juz 9 latek, ale tak naprawdę to szczeniak w skórze dorosłej suczki! Oto jej zdjątko:




A te szare małe to mój pan domu. Królik miniaturka rasy baranek i tak też się nazywa, czyli Królik lub Baranek




Zdjęcia robiłam telefonem, dlatego takie małe a duże mogą byc nie wyraźne.

  Vans
Imię:Vans
Wiek:8 tygodni
Właściciel:Aaron
Rasa:królik baran miniaturka
Sierść:Jasna
Ulubiona potrawa:Sałata, kiełki pszenicy
Płeć:Samiec
Ulubiona zabawka: Kula wiklinowa
Zdjęcia:


  Nie samą terrarystyką człowiek żyje!
Witam!

Zachęcam do wypisywania i dawania zdjęć swoich pupili ( poza terrarystycznych )

Pies - owczarek francuski - Saba

Pies - kundel - Dixi

Kot - mieszaniec - Dosia



Królik - miniaturka - Dolar $

Zeberka australijska - Stiuard





Rybki - 45l - MIX

A to nie moje

- kucyk spotkany w Czarnolesie ( agresywny )



- nietoperz ( z piwnicy )



Pozdrawiam i zapraszam do dawania i przedstawiania swoich zwierzaków!

  Królik miniaturka szuka domu
Jestem zmuszona znalezc nowy dobry dom dla swojego krolika ze wzgledu na to ze niedlugo urodze dziecko i nie bedzie mial sie kto nim zajac.Krolik ma 4 lata ,jest bardzo łagodny,lubi sie przytulac,mial kontakt z kotem i psem.Zaiteresowane osoby prosze o kontakt na maila polszewska@o2.pl Moge wysłac zdjęcia!

  Moda
polskie moro kamuflaż pustynny


dzizas, a cóż to jest "moro kamuflaż pustynny"? Bo ja o czymś takim dotąd nie słyszałem. jedyne znane mi moro to kamuflaż używany swego czasu w LWP:
http://sprzet.strona.pl/M...za_piechota.jpg

Nie wklejamy zdjęć. Jeśli już to miniaturki.

Królik

  Multicamowe pogaduchy
Za zdjęcia dziękuję, acz większość - o ile nie wszystkie - już wcześniej widziałem. Gdybyś tak przeczytał więcej niż tylko pierwszą wiadomość z tego tematu (wydzieloną z innego, co nieco gubi kontekst), mógłbyś zobaczyć, że nieco później napisałem:
Chciałem po prostu się dowiedzieć, ileż to jednostek specjalnych (połowa jak twierdziłeś) "zapylała w multicamie", bo widziałem jedynie Amerykanów i Brytyjczyków, a i to sporadycznie

Niestety, poza żołnierzami amerykańskimi i brytyjskimi nadal nie widziałem przedstawicieli innych nacji w tym kamuflażu.

PS. Przy okazji, umawialiśmy się, że na tym forum nie wklejamy całych, dużych zdjęć, a jedynie miniaturki prowadzące do dużego obrazka.

Jakich zdjęć?

Królik

  królik angora - już ma domek! :)
Znowu nie kot, tylko inne zwierzątko, ale sprawa tak niespodziewana, że muszę napisać.
Wczoraj późnym wieczorem u mnie na klatce znalazł się królik. Pojawił się jak ten z Alicji w Krainie Czarów - znikąd, tylko nie ma zegarka i nigdzie się nie śpieszy
Królik ewidentnie podrzucony, bo razem z nim pojawiła się klatka, piodełko, siatka z siankiem, łopatka do wyrzucania kupek i szczotka do czesania.
Królik jest czarny, dorosła miniaturka średniej wielkości, ale mocno puchaty - angora chyba, czy coś podobnego. Nie znam się na królikach, więc niezbyt wiem
Może ktoś z Was zna kogoś kto chce królika?
Fajny ten królik, zadbany, ma tylko kołtuna koło pupy, pewnie w tym miejscu nie dawał się czesać. A dotychczasowym właścicielom to jaja należałoby urwać za tak piękne potraktowanie stworzonka. Pewnie wyjechali na wakacje, albo coś podobnego. Barany głupie. Grrrrrrrrr........
Na razie wzięła go sąsiadka, żeby się biedaczek nie stresował na tych schodach, ale zatrzymać go niestety nie może.
Nie mam jeszcze zdjęć, ale powinnam mieć do wieczora, to podrzucę.

A może wiecie gdzie jeszcze można dać takie ogłoszenie, żeby znaleźć mu nowego opiekuna? Bo ja za bardzo nie wiem

  1
jakie śliczne królisie ! <3 :)
i kot też! uwielbiam rudaski :)
ponoć nie ma rudych kotek, same samce są, tak jak nie ma samców trikolor :)
ciekawe, prawda? :)

co do Króliczków tez mialam jednego. Kupiliśmy go w sklepie zoologicznym od pana który zapewniał, że jest miniaturką ale kiedy przekroczył 5kg wagi to już ciężko było dalej się łudzić, że to miniaturka :)
prawdopodobnie to krzyzowka miniaturki z "olbrzymem srokatym" ( http://allegro.pl/item211...ki_polecam.html )

a tu jego zdjęcie: nazywał się Feluś, zdechł mając 5 lat, był wyjątkowy. Jedyny mężczyzna którego pokochałam bezwzględnie i aż do dziś :) i jedyny którego odejście tak mnie zabolało. :) pomimo, ze jak go dostałam byłam mała i głupia{pozniej rzecz jasna wyrosłam} i często robiłam mu świnstwa które śmiało mozna nazwać znęcaniem się to on ANI RAZU mnie nie ugryzł, zawsze przychodził zeby go pogłaskać, cieszył się rano na moj widok i po powrocie ze szkoły też :)) nigdy też nie gwałcił ani moich nog ani moich maskotek ani "niczego co moim jest" :D ogólnie to nic nigdy nie gwałcił - a nie był kastrowany :)
tu mój króliś jak był jeszcze względnie mały i młody :)

  Witam serdecznie!! :)
Dziękuję bardzo za miłe słowa i ciepłe powitanie!!

Wszyscy zachwycają się klatką, więc wyjaśnie....
To stara klatka po króliku mojej mamy. Był kupiony jako miniaturka, ale po jakimś czasie stał się 3 kg ogromnym królem, który zamieszkał na mojej działce. Klatka została a parę tygodni temu mój TZ ją wykopał z rupieci. No cóż... jest klatka, ale nie było zwierza.... I tak Tulcia stała się jej mieszkańcem. Na Caviarni TZ wypatrzył jak powinna być urządzona klatka i ... wykonał. Jak przyjechałam z pracy, klateczka dla Tulki była na cito a ona sama (wg męża) nie wychodziła od kilku godzin spod półki, tak jej się spodobało!!

Na dzień dzisiejszy drabinka zdjęta, bo spadała a Tula wskakuje na półkę!!!
Tulcia słodka, tylko trochę dzikawa...

  Nasi pupile...
Zdjęcia niestety nie mam;/;/ Ale zwierzątko owszem Królika miniaturkę. przynajmniej takie były zapewnienia jak go kupowałam...
-NIE UROŚNIE...BĘDZIE TAKI MAŁY....ON MA ZACHAMOWANY HORMON WZROSTU.
Taaaaaaa....bujać to my nie nas;p
Ale stworzonko...można powiedzieć kochane. Gdybytylko tak nie szalało. I nie gryzło. Ale czego ja oczekuję po małym, włochatym terminatorze;p

  Prezent na urodziny
zaraz jakie ramki ? takie na zdjecia ? ja to raz kupilem misia bo to fajne jest - na pierwsze walentynki ( no ladniejszego nie widzialem nigdzie) no i przeciez 2 nie kupie

moj kolega np kupil swojej dziewczynie na urodziny krolika miniaturke :F podobno skubane zwierze - ja niestety nie widzialem na zywo

  Nasze zwierzaki :D :D



ale ładniutki!
chciałbym dać zdjęcie swojego zwierzaka, ale niestety nie mam aktualnie w każdym razie to był królik miniaturka...

  [Zakończony] Konkurs na forumowe zwierzątko :)
Niestety nie mam zdjęcia razem ze zwierzakiem...




Jak się wabi?

Fibi :D
Czemu akurat tak? No cóż...
Kiedy zastanawiałam się jakie nadać jej imię moja babcia oglądała "Modę na sukces" i akurat wtedy powiedziała imię córki Ridge'a (chyba :P), która nazywała się właśnie Fibi no i tak już zostało :D

Kroliczka jest już ze mną ponad dwa lata:)
Jej rasa? Królik "miniaturka"

Tak naprawdę nigdy nie planowałam, żeby mieć królika w domu. Pewnego dnia zadzwoniła do nas ciocia z pytaniem czy może chcielibyśmy takiego małego urwisa, no i zgodziliśmy się przygranąć królika.

-Na podwórku były posadzone u mnie takie duże "trawy", takie kwiatki nie wiem jak to się nazywa... Teraz jest tam mnóstwo tuneli, które porobiła Fibi obgryzając roślinkę.
-Królik uwielbia wylegiwać się. Ulubionym miejscem jest malutka choineczka (okolo 10 cm ). Fibi po prastu kładzie się na niej. Nie wiem czy drzewko kiedykolwiek urośnie
-Kiedy trzeba zamknąć ją w klatce leży bez ruchu, a przy podnoszeniu nawet nie drgnie i "przyczepia" się do podłoża.
-Opcja druga kiedy trzeba ją zamknąć? Biega po całym podwórku, a ja muszę ją ganiać.
-Fibi czasem chowa się ode mnie dla zabawy. Najczęściej kuli się za doniczką i najwyraźniej myśli, że jej tam nie widać

  Nie tylko pierzaste...
Mikolaj,
To wspaniale, ze hodujesz kroliki. ja kiedys mialam jedna miniaturke. Byl bardzo fajny. Masz jakies zdjecia tych krolikow?

  5 letnia rottka Elza (Zuza)ma tymczas u Gabi z Gdyni
Dzisiaj już Zuzia jest w pełni zrelaksowana, mój narzeczony Radek wczoraj wieczorem dostał od Zuzi buzi więc widać już że Zuzia coraz lepiej się aklimatyzuje:)
Mój tata to ten ludź od spacerów, miziania i od smakołyków;) więc naprawdę niewiele trzeba by Zuzia się do człowieka przekonała
Mimo że jest kompaktową rottką nie sposób jej nie zauważyć, gdzie człowiek-tam i Zuzia. Wczoraj jak poszliśmy spać to trochę popiskiwała przy zamkniętych drzwiach od sypialni, bo raz że wszyscy jej uciekli a dwa że w naszej sypialni jest psia telewizja pod postacią pięciu królików miniaturek i akurat jak szliśmy spać zaczęła się Zuzi ulubiona część programu pod tytułem "Króliki przy misce" i w najlepszym momencie było "dobranoc pieski dobranoc" i zamknęli drzwi... No przecież każdemu by było przykro, nieprawdaż?

Dziś trzeba było się zapoznać z resztą ogrodu i pobawić się troszkę, tak więc poszliśmy... Brie oczywiście od razu zabrał się za patyk który tam sobie ostatnio zostawił, Zuzia widać że też by miała ochotę się pobawić patykiem ale troszkę się bała więc zamiast tego zaczęłam biegać i zachęcać Zuzię do zabawy co jej się bardzo podobało chociaż jeszcze troszkę nieśmiało delikatnie brykała w trawie i nawet szalenie delikatnie oparła się o mnie przednimi łapkami
Tak jak pisałam gdzie człowiek tam i Zuzia więc ciężko robić samemu zdjęcia ale parę fajnych wam pokaże:) a do innych zaangażuję w najbliższym czasie kogoś z rodziny:))



Coś mi tu pachnie....


Może to kwiatki, a może hmm sama nie wiem....


Się zmęczyłam troszku...


Spaaać...


Zobaczcie jaka jestem słodka:)








Wszędzie dobrze ale w domu na kolanach człowieka najlepiej:)

  Nowe oporządzenie piechoty WP
To tylko moje zdanie, inni Użytkownicy nie muszą go podzielać:

Pas z oporządzeniem sprawdza sie w każdych warunkach klimatycznych. Jest prosty w produkcji, oporządzenie jest bardzo standardowe - cały czas mam na myśli sprzęt dla 'mas' a nie dla JS. Pas jest zawsze kompatybilny z plecakiem i pancerzem, można bardzo szybko zdjąć i nałożyć. Kamizelka panelowa daje użytkownikowi za wiele wyboru co nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Potrzebny jest sprzęt który można wydać 30 000 żołnierzy i każdy będzie wyglądał tak samo. To tak w skrócie..

Plecak.

Co Producent miał na myśli? Czyli jakie są założenia TAKTYCZNE wymienionych plecaków? Plecaki produkowane w PL w mojej osobistej ocenie nie spełniają absolutnie żadnych wymogów plecaka wojskowego. Dobór materiałów, funkcjonalność, kompatybilność z innym oporządzeniem etc. Jakie założenia taktyczne ma ten plecak spełniać na polu walki? Jak ma pomóc żołnierzowi zabić przeciwnika?

Kila przykładów:

http://www.specops.com.pl...s/webbing1.jpeg
http://www.specops.com.pl...es/webbing2.jpg
http://www.specops.com.pl...es/webbing3.jpg
http://www.specops.com.pl...es/webbing4.jpg
http://www.specops.com.pl...es/webbing5.jpg
http://www.specops.com.pl...es/webbing6.jpg

Nie wklejamy zdjęć, jeśli już, to miniaturki.

Królik

  Łapy, łapy cztery łapy
No fajne zwierzaczki, my też mamy sunię - Psota sie wabi, jak bedzie jakaś okazja to tez zdjęcia wstawimy. Mamy jeszcze drugiego domownika - królik miniaturka - Składak.

  Kichajacy królikczek, pomóżcie, bo już nie wiem!
Cześć! Mam 4,5 letniego króliczka miniaturkę. Niestety często karmiłam go granulatem i różnymi sztycznymi odżywkami. Teraz królik jest za gruby i często ma miękkie kupki. czasami musze nawet myć mu tyłeczek, bo se tak uwali. Od niedawna doszło nowe zmartwienie. Kakuś zaczął kichać, mieć mokry nos i z jednego oczka wypływa mu płyn. Męczy się strasznie. Wyciek z nosa nie jest gęsty czy białawy- po prostu dużo przeźroczystej cieczy. Zwierzatko nie radzi sobie z tym. Byłam już u niejednego weterynarza, ale niestety nikt się nie przykłada. Zawsze to samo. Ot po prostu zastrzyk z antybiotykiem-taki królik doświadczalny. Może mu przejdzie, może nie. Niestety nie przechodzi. Trwa to już trzeci miesiąc i nic. Poczatkowo dostawał Enroxil, teraz Duplo w zastrzykach i lek przeciwzapalny. NIC! Wkurzyłam się! Zażądałam zdjęcia RTG zębów. Lekarz niechętnie, ale zrobił. Twierdzi, ze wszystko ok. W między czasie został odrobaczywiony, bo biega codziennie po ogrodzie. NIC! Zrobiłam zdjęcie RTG brzuszka. Wszysko niby w normie. Zarządałam zrobienia wymazu na bakterie, ale lekarz twierdzi, że teraz , gdy bierze antybiotyk(który i tak mu nie pomaga i tylko powoduje biegunki-mimo, iż podaje mu codziennie jedna ampułkę Lacidu) to nie ma sensu robić wymazu. Czy ktoś może miał podobny problem???, bo mój królik strasznie się męczy i nie wiem, co mam zrobić ,żeby mu pomóc. Zapomniałam napisać, że w to "cieknące" oko wkrapiam mu 4 razy Biodacynę(ludzkie krople do oczu-antybiotyk) i też NIC nie pomaga. Jeśli to byłby zatkany kanalik łzowy, to chyba by mu się już odetkał. Kiedy powiedziałam do weta, ze może da mu jakis kontrast,żeby sprawdzić, czy ten kanalik jest drożny, to twierdzi, że nie ma takiej opcji. Żałuję, że nie mieszkam w Warszawie lub Wrocławiu, bo tu(znaczy się w Zielonej Górze) ręcę opadają.Czy mój Kakuś będzie musiał się tak męczyć???? POMOCY!

  Czy ktoś ogłosi króliczy konkurs ?
To forum robi się nudne czy ktoś by mógł ogłosić konkurs na MISS i MISTERA królików miniaturek ? I napisać i opublikować nadesłane zdjęcia na swojej stronie (ja bym to zrobił tulko nie posiadam strony)

  nasze ukochane...
Ja też miałam kiedyś cały zwierzyniec... Samych świnek morskich chyba z 15 (nie wszystkie na raz, ale 'pokoleniowo'). Najmilszy był Gabor, żył około 7 lat, był świnką bardzo przyjacielską Miał 'żonę' Gabrysię I, później drugą 'żonę' - Gabrysię II. Reszta świnek to były ich dzieci Gabrysia II urodziła nawet 2 świnki z czerwonymi oczami (wszystkie pozostałe świnki miały czarne oczka). Mieliśmy też królika i królika miniaturkę, rybki w akwarium (gupiki, skalary i neony), które rozmnażały się bardzo szybko! W końcu oddaliśmy te rybki razem z akwarium naszemu koledze, który miał bardzo duże akwarium i nie przeszkadzało mu takie szybkie rozmnażanie (mniej więcej co półtora miesiąca rodziły się - bo gupiki są żyworodne - nowe rybki). Bardzo krótko mieliśmy chomika, niestety zdechł po ok. 2 miesiącach od zakupu. Jak byłam małą dziewczynką mieliśmy koty, najbardziej lubiłam Mruczka i Murzyna. Mruczek tak fajnie 'bódł' Mieliśmy też psa Pimpka. A teraz mamy tylko suczkę Muchę. Jest ona dość nietypowym psem, to zwykły mieszaniec, ale ma tylko 3 łapy! Gdy miała 5 miesięcy zdarzył jej się wypadek 'samochodowy'... Już wydawało się, że zdechnie, ale tato pojechał z nią do weterynarza i dostała kroplówkę, później jeździliśmy z nią co 2 dni do weterynarza. Strasznie było mi jej szkoda Kiedy w końcu doszła do siebie, zeszła jej opuchlizna, okazało się, że ma niewładną prawą przednią łapę! Co więcej zaczęła po prostu sobie tę łapę odgryzać!! To było straszne, moja mama robiła jej opatrunki, ale zawsze po nocy łapa Muchy ulegała skróceniu, już nie jeździliśmy wtedy do weterynarza. W końcu psinka zaprzestała tego procederu i łapka się zrosła, ale w zgięciu... I teraz mój 8-letni piesek skacze sobie na 3 łapkach, a jak szybko biega!! Przez ten nieszczęśliwy wypadek rozpieściliśmy naszego pieska, z miłą chęcią wyskakuje na kolana, kanapę, fotele...
Oto link do zdjęcia (Mucha miała wtedy 2 lata): http://i92.photobucket.com/albums/l26/remedios08/mucha.png

  Kichanie i prychanie
Droga Pani Doktor
Pisze do pani bo potrzebuje porady. Mam króliczka miniaturkę, najprawdopodobniej samiczkę, która ma ok. 5 mies. Mies. temu zaczęła prychać, kichać i tak trochę burczeć. Od razu poszłam do weterynarza. Jednak nie jest to specjalista od królików (mieszkam w małym miasteczku i takiego lekarza u mnie nie znajdę). Stwierdził, że nie jest chory, zalecił jednak branie jakiegoś lekarstwa. Po 3 tyg. stan się nie poprawił ani zbytnio nie pogorszył. Jedynie króliczek ma cały czas mokry nosek i ta wydzielinka zbiera mu się na futerku wokół noska. Dzisiaj jednak zauważyła coś niepokojącego króliczek jak wstaje na dwie łapki albo chce się podrapać przewraca się. Kupki robi normalnie, wodę również pije, może trochę mniej je. Nie chce zajmować dużo czasu i nie oczekuje szczegółowych porad. Prosiłabym jednak żeby Pani zasugerowała mi czy jest to coś niepokojącego i co to może być. Wybieram się do weterynarza i chciała bym mieć trochę rozeznania co może mu dolegać. Poza tym miałam mu zrobić szczepienie i nie wiem czy w takim przypadku moge. Bardzo była bym wdzięczna za krótka odpowiedz. Pozdrawiam.

Witam,
Na pewno nie może Pani teraz szczepić króliczka. To może spowodować bardzo gwałtowny rozwój choroby, która obecnie daje o sobie znać. Króliczek nie powinien „kichać i prychać” – trzeba koniecznie szukać przyczyny. Jeżeli obecnie dołączyły się do tego zaburzenia równowagi to sprawa robi się poważna – infekcja mogła dojść w okolicę mózgu. Proszę koniecznie szczegółowo przebadać króliczka – lekarz musi osłuchać drogi oddechowe, zbadać oczy, uszka (czasem widać w nich ropę), nos. Można pobrać próbkę na badanie bakteriologiczne (wymaz wydzieliny wypływającej z noska). Warto też zrobić zdjęcie RTG głowy (choć niestety w małej miejscowości może być to trudne do wykonania).
Proszę pisać co u maluszka i koniecznie pytać o nazwy i dawki leków, które króliczek dostaje.

  Króliczki chętne do współpracy - przedstawcie się :)
Witam

Rasa króliczka: lew
Imię: Kapi
Umaszczenie: brązowo/ beżowo/ biały
Kolor oczu: ciemny brąz
Wiek: 3 lata i 8 miesięcy
Masa ciałą: 1,7 kg
Jakieś cechy charakterystyczne?:
Pomimo kastracji leje i bobkuje wszędzie.
Z 10 razy podejmowałam próbe nauki czystości i za każdym razem się nie udawało
Lubi podgryzać domowników w tylną część ciała. Główką pokazauje jak i kiedy go głaskać.

Zdjęcia:
zdjecie 1 zdjecie 2 zdjecie 3 zdjecie 4

Rasa króliczka: miniaturka gładkowłosa
Imię: Neska
Umaszczenie: beżowo- białe
Kolor oczu: brąz ciemny
Wiek: 2 lata i 7 miesięcy
Masa ciałą: 1.9
Jakieś cechy charakterystyczne?:
Agresja w stosunku do ludzi i przedmiotów które pachną innymi królikami. Znaczenie terenu pomimo sterylizacji. Niesamowita terytorialność i ruchliwość ! Śledzenie partnera Kapiego.
Umiejętność żąglowania równymi przedmiotami, umiejętność samodzielnego otwierania pudełek z granulatem.
Wskakiwnie pod nogi kiedy domownik ma zamiar przejść obok niej.
Jej hobby to lizanie; partnera Kapiego, maskotek i czoła opiekunki.

Zdjęcia:
zdjecie 5 zdjecie 6 zdjecie 7 zdjecie 8

  Maciaszek-stary Konin
nawiązując jeszcze do pani Pazy to u niej nie byłam.niestety doświadczenia z jej mężem mam tez nie miłe.ale o niej słyszałam też dobre słowa.

a więc zaczynając od piesków to posiadam 3 najkochańsze psiaki.
1)kundelek,4 letni Baltazar.jest uratowany od rolnika i to jest długa historia.powiem tylko że jak byśmy go nei wzieli to gospodarz by go zabił tak jak reszte rodzeństwa.jest to pies mojej mamy.a przynajmniej formalnie ja daje mu jeść,wychodze na spacery i poświęcam mu czas jak i moje serducho(on odwdziecza się owiele więcej)

2)mieszany owczarek niemiecki-długowłosy.imie Pimpek został wzięty od właściciela któremu nie był wcale potrzeby.włąściciel ma duuzo psów,za dużo i nie maja takich warunków jakie powinny być.jest moim psem nigdy się nie smuci i zawsze jest wariatem.ma taki zwariowany charakter.wiek mojej psiny to 11 miesięcy.razem z Baltim mieszkają w kojcu i w swojej wielkiej budzie

3)pitt bull red nosse(dokładnie nie wiem jak się to pisze).ma naimię Kastor.jest psem mojego braciszka i od dłuszego czasu też jest pod moją opieką(mój brat po pewnym czasie przestał miec czas na nigo ).daje mu jeść i śpimy razem.Kastor mieszka z nami w domu i w domu jest istnym kanapowcem;)jest przekochana kluchą który wyleguje się na kanapie i leniuchuje.gdy wypuści się go na podwurko to dostaje łobuza.bawi się z kamieniami i z gałęziami.spędza całe dnie towarzysząc mi.jest kochany,chociasz dnerwuje mnie to że nie toleruje innych psów.ma niecałe dwa lata.

gryzonie
1)szczury-posiadam 4 szczury.3 samczki i 1 samiec(oczwiście trzymam je osobno bo samiec nie jest kastratem).uwielbiam te zwierzaki ze wzgledu na ich inteligęcje i miłość jaka potrafią obdarzyć człowieka.niestety są bardzo chorowite.ich imiona to :Blejd,Pidżama,Antenka i Pysia

2)świnki morskie-Chrumka i Fiona-obie trafiły do mne od innych włąścicielek w wieku już dojżałym z pewnych powodów.chrumka ma niecały rok a Fiona juz ponad rok.są gładkowłose.

3)królik miniaturka-Baksiu-wiek młody(dokładnie nie wiem bo jest z zoologicznego sklepu)-jest ślicznym królikiem który kocha pieszczoty i lubi bardzo towazystwo ludzi lub świnek.

zdjęcia wstawie do galeri jak tylko naucze się je wstawiać pozdrawiam

  Toruńskie znaleziska
Remov
foty wklejam tak celowo. Najpierw sie zaladujet tekst , a jak ktos chce to kliknie sobie link, a nie że czeka godzine az mu sie fotki pootwierają, moge wklejac miniaturki nie ma problemu. A zdjecia to fakt, byly robione zabytkowym cyfrakiem daawno temu. Nierzadko drżacymi rękami zaraz po wydobyciu

Królik- sory fotki nie sa z muzeum, Pokicialo mi sie i dlatego poszukalem ich i wkleilem link

Perdurabo. Daj spokoj. Ja nie ratuje zabytkow, nigdzie tak nie napisalem. Po prostu jestem przeciwny debilizmowi, martwym przepisom i juz. Debilne i martwe przpeisy to takie zakazujace kopania i uznajace głupią łuske jakich leza miliardy(doslownie) za zabytek, ktorego zabranie jest przestepstwem . Przejde się p łace z wykrywaczem i co? Znajde 2 luski z 2 wojny a zaraz obok kule z muszkietu i mam leciec zglaszac znalezisko? , co zrobia archeolodzy? Odpowiedz mi niepotrzebna, bo wiem. Kazde kopanie to niszczenie heheh dobre. Zakazac orki, kopania pod fundamenty, a juz napewno latem okopywania namiotu w różnych miejscach. Bo jeszcze trafia na niewiadomo co i zniszcza bezcenne artefakty. Medal ma dwie strony. Wbijajac łopate gdziekolwiek oczywiscie przypadkiem moge na cos trafic i wtedy po zgloszeniu cos z tego moze byc. Ile znalezisk jest tak trafionych? Przez przyadkowego odkrywce?A ze przypadkiem cos sie zniszczy jest nieuniknione. Jak koparka walnie w cos przyadpkiem juz nic nie poradzis..JAk nic nie poradzis na to ze Ci niemiaszki walneali bombą w 2 wojnie i wymieszali wartswy. Pozatym czegos nietypowego i ciekawego sie nei trafia co kawalek na kazdym polu. A jakiejs ceramiki z roznych okresow, koscianych i metalowych przedmiotow codziennego uzytku jest wszedzie pelno i archeolodzy maja tego pelne kartony w magazynach wiec bez przesady. Dla mnie EOT , to nie to forum

  Zwierzątka domowe
W domu u rodziców są dwa króliczki miniaturki. Parka. Ona cała czarna, on cały biały. Króliczki formalnie należą do mojego brata, który jak je dostał (Widział w zoologicznym takie króliki, spodobały mu się. "Tato, ja chce takie króliczki". W najbliższy łikend pojechali na giełdę i kupili. Tak, mój brat jest rozpieszczony, jak to najmłodsze dziecko.) to miał jakieś 7 lat, więc imiona wymyślił bardzo ambitne: Białasek i Czarnulka. Co ciekawe Białasek jest grzeczniutki, jak się go wypuści z klatki na trawnik, to skubie trawkę w pobliżu i potem nie ma problemu, że go do niej spowrotem wpakować. Natomiast Czarnulka to diabeł wcielony . Jak tylko obczai, że jest na wolności, to zaraz kombinuje gdzie by tu czmychnąć. Oba razem są rozbrajające. Potrafią się bawić w chowanego . Jeden się kitra w jakieś zarośla, albo krzaczki tuj, a drugi go szuka i jak się znajdą to się przytulają. Rozbrajający widok.
Jakiś czas temu w niedzielę rano obudziło nas przejmujące miauczenie. Okazało się że na podwórku pod drzewem jest maluśkie, przerażone kocię. Wyglądało na totalnie zdezorientowane. Mama wzięło je do domu, nakarmiła. Okazało się że tego ranka na podwórka kilku sąsiadów także zostały podrzucone kocięta, ale reszta sąsiadów je przepędziła . Nasz został. To była kotka z niesamowicie milusim futerkiem, prawdopodobnie przynajmniej jeden z rodziców był rasowy. Kotka była bardzo swojska, tuliła się do każdego i pewnego dnia... zniknęła. Szukaliśmy jej, pytaliśmy sąsiadów, były porozklejane zdjęcia... nic . Później przygarnęliśmy jeszcze jednego kociaka. Jakiś czas temu zniknął na parę dni, ale wrócił. Później zniknął i... nie wrócił. Strasznie nam było smutno. Co prawda ja już wtedy nie mieszkałam z rodzicami, ale jak zadzwoniła mama i mi o tym powiedziała, to było mi smutno. Ja tak strasznie uwielbiam koty. I wiem, że ich nie można trzymać zamkniętych w klatce, one lubią znikać na noc, buszować po okolicy... Przy następnym kocie chyba zamontuję mu w obróżce jakiś nadajnik, żeby zawsze wiedzieć gdzie jest.
Ech.

  Zdjęcie za zdjęcie


zdjęcie królika miniaturki

  Mini reks
Koffam mini reksy(mój króliczek jest tej rasy)

Reks miniaturowy bardzo różni się od swoich karłowatych „kuzynów”. Ma inne proporcje ciała, zwłaszcza jego głowa ma zupełnie inny kształt. Rasa ta powstała właściwie przez przypadek – w hodowli reksów standardowych w Teksasie w jednym z miotów przyszedł na świat jeden maleńki osobnik. Hodowczyni Mona Berryhill postanowiła skrzyżować go z królikiem rasy karzełek holenderski. Narodziło się kilka maleńkich króliczków o charakterystycznej dla reksów, pluszowej sierści. Nowa rasa otrzymała nazwę reksa miniaturki i została zarejestrowana w 1988 roku.

Reks miniaturka jest wierną kopią swojego większego krewnego – reksa standardowego. Po drugim przodku – karzełku holenderskim, odziedziczył jedynie niewielki wzrost. Jego ciało jest lekko wydłużone, szyja wyraźnie zaznaczona, tułów walcowaty, kończyny średniej długości. Zaokrąglona głowa z szerokim czołem zaopatrzona jest w stojące, mięsiste uszy, zaokrąglone na końcach i o długości około 5,5 cm.

Cechą charakterystyczną wszystkich reksów jest gęste, pluszowe futerko złożone z włosów puchowych i okrywowych, które powinny być tej samej długości (od 18 do 21 mm), dzięki czemu futerko nabiera wrażenia sprężystości i wełnistości. Reksy mają też krótkie wąsy. Umaszczenie futerka i rodzaje wzorów u reksów miniaturowych są na tyle różnorodne, że z pewnością zadowolą każdego hodowcę.
Hodowla reksów miniaturowych nie jest trudna, za to daje wiele radości i przyjemności. Zwierzątka te nie są wymagające – jedzą to samo, co inne króliki (czyli mieszanki ziaren, zielonki i sianko), tylko w naprawdę niewielkich ilościach. Ich klatka nie musi być bardzo przestronna, chociaż naturalnie warto sprawić pupilowi możliwe jak największe lokum. Jeżeli króliczki przebywają w klatkach zbiorczych, warto pamiętać, by nie trzymać ich na rusztach siatkowych – z powodu słabego owłosienia kończyn grożą im dokuczliwe odgnioty.

Reks miniaturowy to króliczek o wspaniałym charakterze – rzadko bywa strachliwy, jest wesoły, ciekawski, szybko przyzwyczaja się do człowieka. Lubi przebywać poza klatką, z zapałem zwiedza całe mieszkanie. Z powodu swojego niewielkiego wzrostu może wpaść w poważne tarapaty – wcisnąć się za szafę, zakleszczyć pod wanną, itd. Należy mieć więc oko na wędrującego po domu miniaturowego pupila.

potem dam link z skąd wzięłam te info
i z zdjęciami tak samo:)

  Holenderski - rasy średnie
Nareszcie wiem jakiej rasy jest Czesio - on nie jest żadną miniaturką on jest holender:))

" Korzenie tej rasy sięgają wieku XVI, obecny wygląd zawdzięcza XIX w. hodowcom z Wysp Brytyjskich. Charakterystyczną cechą królików rasy holenderskiej jest ich rozłożone w specjalny sposób ubarwienie widoczne na zdjęciach. Śnieżna biel wcina się trójkątem w ciemne czoło, ciemno ubarwione są też uszy i policzki na których ciemna barwa biegnie aż do linii wąsów i łukiem wzdłuż szczęki sięga do linii szyi, sam pyszczek z podbródkiem, szyja, barki, przednie łapy są białe, biel równą linią łączy się z ciemną tylną częścią tułowia, tylne łapy są ciemne, mają białą tylko przednią część stopy (palce). Oczywiście "ciemne" nie oznacza wyłącznie koloru czarnego, ale także różne odcienie brązów i szarości oraz ich specjalne połączenia - np. kolor szylkretowy . Idealne ubarwienie powinno być symetryczne. Owalna główka, piękne stojące uszy dopełniają obrazu.
Królik waży około 2,5 kg, czasami mniej. Jego niewielki rozmiar, uroczy wygląd i bardzo łagodny charakter spowodowały, że jest to jedna z najpopularniejszych ras królików zamieszkujących nasze domy nie tylko na kontynencie europejskim. Przez wiele osób jest wręcz polecany jako zwierzę domowe. Hodowcy chwalą bardzo sobie tę rasę między innymi dlatego, że samiczki są bardzo dobrymi, nie sprawiającymi kłopotu matkami.

Zdjęcie wystawowego kuzyna Czesia



A to dla porównania sam Czesio Misio

O holender, ale Czesław rasowy

  Baruś&Duszek
Moje uszate szczęścia :
Baruś - baran francuski szary ( hodowlany), po śmierci mojego Omyka wytrzymałam miesiąc i pojechałam do schroniska po następną miniaturkę,a zamiast niej wróciłam z dużym kłapouchem, który nie miał wzięcia u innych ze względu na swoje rozmiary ( do koszyka transportowego ledwo się zmieścił).





Duszek - raczej nieplanowany baran miniaturowy- dziewczynka na moim osiedlu prowadziła królika w szelkach.Gdy nadbiegał pies podciągała go w górę, pies obszczekiwał go, a gdy się znudził (pies) i odchodził,królik powracał na ziemię. Zwróciłam jej uwagę, że w takich miejscach na smyczy najlepiej czuje się pies, a nie królik, któremu ze strachu oczy na wierzch wychodzą.Tego samego dnia przed furtką pojawiła się jej matka z królikiem w mini klatce (którą Duszek tej nocy rozwalił dokumentnie),że mogę go sobie wziąść,skoro go dziecko nie może wyprowadzać gdzie chce(teraz wyprowadza fretkę),bo się go i tak pozbędą.Miał być łagodną samiczką, ale jest dokładnie inaczej ( co do płci i częściowo charakteru)

[img]http://img209.imageshack.us/my.php?image=1000530xk0.jpg[/img]



A teraz zaprzyjaźnianie, które idzie jak po grudzie


Jak się zdjęcia nie otworzą post usunę w najbliższym czasie

  Powitanie na drugim forum Trunia.
HEJ ja mam królika miniaturke nazywa sie Tiko ma 2 tygodnie i moge wysłać zdjecia tylko musze mu zrobić zdjecia.

  Uszy królika baranka
Witam, mam takie małe pytanko moj kroliczek baranek miniaturka ma podobno ponad miesiac i ma takie dziwne uszka obydwa są po jednej stronie głowy... ? Czy to tak ma byc? Poniewaz na innych zdjeciach widzialam ze baranki maja uszy po obu stronach glowy... ?? Prosze o odpowiedzzz??

  Antoni
bez urazy ale ona jest strasznie chuda, cały kręgosłup jej widać na tych zdjęciach. Daj jej wiecej do jedzenia bo chudziutka jest. Jesli ma być miniaturka to owszem króliki nie przekraczają 1kg ale wtedy są poprostu malutkie mimo to tłuszczyku troche mają.

  Królik Miniaturowy
Królik miniaturowy – grupa ras udomowionego królika europejskiego, zajęczaka z rodziny zającowatych. Popularne zwierzę domowe. Nierasowe miniatury charakteryzują się wielkością i wagą, dochodzącą do 3,5 kg. Mają też dłuższe i wyraźnie oddzielone od siebie uszy (do 11 cm). Wszystkie rasy miniatur pochodzą od dzikiego królika, zamieszkującego pierwotnie Hiszpanię. Największą rasą królika miniaturowego jest baran miniaturowy, charakteryzujący się opadającymi uszami.

Budowa

Długość ciała
30 cm

Długość uszu
7-11 cm

masa ciała
1200 - 3500g

Barwa sierści
Bardzo zróżnicowana, od białej, przez kremową, brązową i szarą, do czarnej. Występują także osobniki wielobarwne.

Barwa oczu
zazwyczaj ciemnobrązowa, zdarza się też niebieska, a u albinosów czerwona

Inne

Długość życia
8-12 lat (rekordzista dożył 14 lat)

Długość ciąży
28-31 dni

Liczba młodych
4-6

Dojrzałość płciowa
Samice 7 miesięcy, samce 5 miesięcy

Odżywianie
Roślinożerca. Jednym z najważniejszych składników diety królika miniaturowego jest siano potrzebne do trawienia mokrych posiłków np. marchew, jabłko. Króliki chętnie spożywają liście mniszka lekarskiego.

Aktywność
Za dnia

Historia
Rasy królików miniaturowych zaczęły powstawać ok. 30 lat temu, początkowo w Holandii. Hodowcy chcieli uzyskać zwierzę niewielkie, przyjazne, będące dobrym towarzyszem dla człowieka. Królik miniaturowy odniósł sukces i obecnie jest jednym z najpopularniejszych zwierząt domowych, głównie z uwagi na niewielkie wymaganie hodowlane i przyjacielskość w stosunku do ludzi.



Treść i zdjęcie z WIKIPEDII

Co sądzicie o tych słodkich króliczkach ? Moja dobra koleżanka która mieszka dwa domy dalej ode mnie ma takiego króliczka który jest cały czarny i ma dodatki białego. Jest taki słodki

  Zwierzaki (:
Ja mam królika miniaturkę!
Miniaturkę... <hahaha>

Ma prawie 3 lata i jest samiczką. Ma kilka imion, choć najczęściej mówimy na nią Maniusia. xD
Kiedyś dam zdjęcia, teraz nie chce mi się linkować. ;)

  Serwus wszystkim milusińskim
Witam serdecznie. Nie martw się mój królik to tez miniaturka ale z miniaturki to jedynie uszy mu małe zostały. Czekamy na zdjęcia uszatka:)

  Co jem w tej chwili
Walpurg ja mam zamowienie na dwa mlode juz.... w ostatnim miocie mialem trzy mlode... a kroliki miniaturki mam 4-y jak co to sie zglosze w marcu jak bede mial mlode do wydania

Nie wiem jak zalaczyc zdjecie ale obojetne....

A ja jem druga kawe a kroliki salate [/img]

  nieco inne zdjecia...
I to biała, a ja mam białego królika miniaturke, ale nie mam zadnego zdjecia to niestety nie pokaze

  Króliczki
Ale świetny królik. Baranki są świetne, sama kiedyś miałam baranka- miniaturkę, ale strasznie dawno. Później miałam taką rudo-białą miniaturkę, nazywała się Nala. Mam gdzieś jakieś zdjęcie. Jak dzisiaj znajdę to zeskanuję i jutro wstawię na forum.

  Daisy Richards

Imię: Daisy
Nazwisko: Richards
Wiek: 17 lat
Oczy: brązowe
Włosy: do ramion brązowe
Wzrost: 172 cm
Waga: jak na swój wzrost to troszeczkę za mało
Wygląd: będzie zdjęcie
Cechy charakteru: miła , szalona , potrafi być ździrowata , wyrozumiała , potrafi powiedzieć co jej się nie podoba , bezpośrednia.
Zainteresowania i umiejętności: muzyka , sporty , moda , filmy.
Rodzina, przyjaciele: kuzynka i przyjaciółka Grace Cross
Historia:
Urodziła się w Nowym Jorku w bogatej rodzinie , ojciec jest reżyserem filmowym a matka ma projektuje biżuterię i ubrania. Brat studiuje na Harvardzie. Ma młodszą siostrę która ma 8 lat chodzi do podstawówki. Kupiła sobie królika miniaturkę Coco. W szkole średniej w pierwszej klasie miała romans z nauczycielem , praktykantem. W dzieciństwie trenowała balet i gimnastykę artystyczną ale dostała kontuzji i musiała zrezygnować z tego. Dziś trenuje strzelanie. Jest też fotomodelką. W przyszłości chciałaby zostać aktorką niestety nie ma zdolności aktorskich więc raczej nic z tego nie będzie. Jak nie zostanie aktorką to pewnie zostanie prawnikiem albo psychologiem. Po incydencie w szkole dziewczyna była zmuszona przenieść się do Tree Hill albo innego miasta. Wybrała TH bo ma tu kuzynkę. Tak , rodzice ją zmusili do wyjazdu tutaj.
Przykładowy post:
Wstała rano przetarła oczy podeszła do okna. Usiadła na parapecie , patrzyła na Central Park miała na niego widok z pokoju. Po kilku minutach dochodzenia do siebie po długim śnie dziewczyna wstała i poszła do kuchni, zrobiła sobie śniadanie. Po śniadaniu poszła się umyć i ubrać. Zabrała torebkę i zeszyt do szkoły i wyszła z mieszkania.

  Zwierzęta
Ja mam królika. To królik miniaturka.
Jak aparat nie nawali to w ciągu kilku najbliższych dni wstawię zdjęcie

  14 SRS

Kurna to je królik?? Na tym zdjęciu wygląda jak goryl


Bo to miniaturka. Nawet kolor z twoim l. skanerem sie zgadza.

  Króliczek PILNE !!
Dostałam wiadomość, że w Lubinie na działkach jest Królik miniaturka. Czy ktoś może wziąć go na DT lub DS?

Zdjęcie króliczka:
http://forum.kroliki.net/topics9/5659.htm

  Praca z biologi


| [ciach horrorystyczne opisy]



:)))

| przecież to nie jest takie straszne. A poza tym zawsze możecie mieć
| trzecie zęby, które i ja mam, chociaż nie z własnej przyczyny i nie z
| mojej winy, nie są takie złe a przede wszystkim wyglądają prawie jak
| naturalne :).

Tak przez ciekawosc... czy nie zalozyli Ci od razu koron?



nie od razu. Zęby złamałem w wieku 13 lat (teraz jestem pełnoletni) więc
musieli poczekać, aż moja szczęka przestanie rosnąć na tyle szybko aby
można było zrobić coś stałego. Oczywiście najpierw posiadałem takie
gipsowe 'zalepki', żebym nie wyglądał jak ostatni żul co bez zębów chodzi.

Nawet na kawalku

korzenia mozna to zrobic, OIMW. Dobrze zrobione wygladaja lepiej niz
prawdziwe.



Wiem, większość ludzi nawet się nie orientuje że z przodu mam sztuczne
porcelanowe zęby, tak na poważnie to nikt chyba nie zauważył z obcych.

I chyba na jedynkach sie nie robi implantow, ale moge sie mylic.

Co tam masz? Moze mi sie przydac...



Mam dwie korony, żeby ładnie wyglądało. Drugą jedynkę zmniejszono za
pomocą wiertła dentystycznego, przez co ząb stał się swoją miniaturką i
można było założyć na niego drugą koronę. Całość zrobiona jest z
metalowej rurki wkręconej w korzeń drugiej jedynki (fajny efekt podczas
zdjęć rentgenowskich, nie wykrywana przez wykrywacze metalu (bramki)
ręcznie się da. To co widać to porcelana bardzo odporna na ścieranie.
Pomiędzy porcelaną a tą metalową rurką jest jakaś srebrna maść klejąca,
która to wszystko przytrzymuje. Ta pierwsza jedynka nie ma metalowej
rurki(nie jest złamana przy korzeniu a jedynie w połowie, że nie można
nadbudować, stąd wybór, żeby obydwa zęby były zrobione na korony) bo nie
było takiej potrzeby, reszta identycznie jak poprzednio. Ząbki są trochę
mniejsze od oryginału, ale nawet lepiej bo stare to były jak u królika
:)(chodzi mi oczywiście o to, że złamałem górne siekacze).
A tak na poważnie to odczuwałem drobny dyskomfort na początku (jakieś
dwa dni), ucisk na dwa dziąsła i na zęby obok (bo już się zaczęły zsuwać
do 'dziury, gdzie był tylko korzeń).
No ale wszystko wróciło do normy i rzeczywiście efekt jest taki sam jak
pokazują na zdjęciach. Różnicy nie widać, można jeść nawet toffi, gryźć
twarde rzeczy. Jedynym mankamentem jaki może wystąpić jest starcie się
warstwy porcelanowej tuż przy wierzchołku zęba, ale to dopiero za 10 lat
i do tego czasu znowu będę musiał mieć je wymienione bo szczęka przecież
dalej rośnie.

| Ale o resztę swojego uzębienia dbam :)

A o te trzecie juz nie? Sa najnowszym nabytkiem w tej dziedzinie, ludzie
zwykle bardziej dbaja o nowe zabawki!
;)



wątpię, są niepodatne na złamania (50% bardziej trwałe, co najwyżej
uszczerbienia) nie zaatakuje ich próchnica, jedynie choroby dziąseł są
niebezpieczne, nie mam po co o nie dbać bardziej niż o resztę. Regularne
szczotkowanie pozwala utrzymać je w takim samym kolorze co resztę
uzębienia. Pamiętaj aby dobre wybrać swój odcień bieli bo inaczej nici z
kamuflażu.

pozdrawiam
porshe


  Króliki z Allegro.pl
Nowa porcja ogłoszeń dotyczących królików, może się skusi ktos kto poszukuje towarzysza dla swojego podopiecznego:

http://allegro.pl/item241...ka_polecam.html - do oddania, samiczka, lewek (lub pół-angora), Warszawa.

http://allegro.pl/item241...niem_oddam.html - do oddania z całym sprzętem, chyba bardzo młody króliczek (wnioskuję po zdjęciu), Szczecin

http://allegro.pl/item241...j_sie_nim_.html - do sprzedania (od 1zł), bardzo ładnie umaszczony, dorosły, puchaty królik, ponownie Szczecin

http://allegro.pl/item242...ny_zdrowy_.html
http://allegro.pl/item242...ny_zdrowy_.html
http://allegro.pl/item242...ny_zdrowy_.html - do sprzedania za grosze, małe króliczek z Rybnika (ładne opisy aukcji)

Z allegro.pl tyle. Teraz z kupsprzedaj.pl:

http://www.kupsprzedaj.pl...vert852581.html - do oddania z całym wyposażeniem, samczyk, Lubuskie

http://www.kupsprzedaj.pl...vert829178.html - rudy, półroczny do oddania, Dąbrowa Górnicza

http://www.kupsprzedaj.pl...vert864496.html - króliczki miniaturki z likwidowanej hodowli Dorosłe, parka, która doczekała się 3 miotów. Opolskie

http://www.kupsprzedaj.pl...vert864499.html - ponownie Opolskie, od tego samego sprzedającego. Tez z hodowli, ale młode (jeszcze nie miały młodych).

http://www.kupsprzedaj.pl...vert772143.html - kilkumiesięczne króliki do oddania, Lublin. Samiec lewek wykastrowany i samiczka baranek, niesterylizowana.

Inne znalezione w internecie:

http://www.ojej.pl/slaski..._nr_243377.html - do oddania, Jaworzno

http://www.ojej.pl/slaski..._nr_391224.html - do oddania ze sprzętem, 3-letni baranek wykastrowany, Bielsko Biała

Tyle znalazłam. Mam nadzieję, że wszystkie znajdą dobre domy.

  325L - [MikołajW.] Aktualizacja 23.05.2009
Minęły 2 miesiące od założenia akwarium... 2 miesiące bezcennej praktyki, wielu godzin spędzonych przed zbiornikiem i wielu godzin z rękami mokrymi po łokcie (uwielbiam to! )
Przekonałem się na własnej skórze co to znaczy nieodgrodzona plaża gdy w akwarium rój krewetek (nigdy więcej takiego błędu nie popełnię). Zdecydowanie za gęsto posadziłem także Blyxę, rośnie u mnie pięknie i mogłem śmiało umieścić połowę tych sadzonek i by pewnie było ładniej, bo by się wzajemnie nie zagłuszały, nie zabierały sobie światła i może stworzyły większe, ładniejsze kępy! Kolejny błąd to nie przygotowanie zawczasu nawozu (karygodny)! Obudziłem się dopiero gdy poziom NO3 spadł do niewykrywalnego... Bo to tego braki puki co najbardziej odczuwam (no i może PO4 także). Narazie ma to jedynie odzwierciedlenie w zieleniejących szybko szybach i kamieniach, ale także u Blyxy widzę powoli braki Fe... Czas na najwyższy kupić sole i do roboty , bo puki co daję: Brighty K, TMG i Green Bacter.
Robiłem próby z siłą prądu wody w akwarium... Silny nurt to przede wszystkim radość Neonów... ale po tygodniu zaczęły się pojawiać krasnorosty na Blyxie, Eleocharisie i Lilaeopsisie, a także kamykach przy szybie. Sama szyba także szybciej robiła się "mniej przejrzysta"... więc powróciłem do stłumionego prądu wody.
Już myślę o drugim zbiorniku (mniejszym) bo od Bożego Narodzenia straciłem już 3 pokolenia młodych Celestichthys margaritatus i jedno pokolenie Pseudomugil. Skoro mają warunki, które im odpowiadają do rozrodu to trzeba to wykorzystać . Samce jednego i drugiego gatunku odbywają piękne "tańce" z nastroszonymi płetwami. Adorują samice i porównują swoje walory z innymi samcami.
Problemem stały się krewetki karłowate, które w tej chwili (podejrzewam) przekroczyły już grubo liczbę 200 szt. - mnożą się jak króliki! Co prawda na te malutki, młode (1mm) próbują polować rybki i buszują za nimi w Blyxie, ale nie wiem czy są jakieś efekty tych łowów. Wielokrotnie obserwowałem jak Neony podjadały zielone niteczki, które gdzieniegdzie się czasem zadomowiły, a Pseudomugile na moich oczach zjadały wypławki! Przynajmniej wiem, że na wypadek ograniczonej ilości jedzenia z głodu nie zginą.

Teraz trochę aktualnych zdjęć (miniaturka + większe w linkach)
Didiplis nie wybarwiony bo jest po świeżym przycięciu szczytów.
Docelowo chyba z lewej strony pozbędę się Rotali Indici i do samej szyby posadzę Didiplis.

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/85c92b9e1ce7f04c.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/4c7f7a358fff89ea.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/780ff6bc36a68796.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/29bf435c68435203.html

Oczywiście jestem otwarty na wszelkie porady i opinie! I przepraszam za jakość zdjęć ale dysponuję tylko telefonem.

DSC01914.jpg  Description:

  pilne - guz ropny na szczęce dolnej
Imię królika: Misia
Rasa: królik miniaturka
Wiek: ok 2,5 roku
Płeć: samiczka
Używany do rozrodu: Nie
Waga: ok1,5 kg
Kolor futerka: białe w łatki
Kolor oczu: ciemny brąz
Witam
U Misi parę dni temu na dolnej szczęce pojawił się guz dość sporej wielkości. Jest tylko z jednej strony. Królik nie jest osowiały, ma tylko problem z gryzieniem twardego jedzenia. Wodę pije normalnie. Po wstępnych oględzinach okazało się, że ma lekko obrzęknięte górne podniebienie.
Po wizycie u lekarza usłyszeliśmy, że to prawdopodobnie promienica. Zrobiono zdjęcie rtg, na którym z jednej strony kość żuchwy jest o połowę węższa. Lekarz naciął i oczyścił zgrubienie. Wycisnął z niego sporą ilość białej substancji o konsystencji topionego sera. Pobrał też na hodowlę wymaz, ale to jeszcze trzeba poczekać co urośnie.
Króliczek pożywia się suchym pokarmem vitakraftu, vitapol. Dostaje także świeże warzywa, wodę przegotowaną i ostudzoną oraz ma na balkonie posianą świeżą trawę.
Po przeczytaniu wszystkich informacji na temat promienicy i po diagnozie jestem załamany, to brzmi jak wyrok. Czy to na pewno jest to??????????
Lekarz kazał oczyszczać ranę wodą utlenioną oraz smarować maścią ihtiolową. Dostała także zastrzyk z antybiotyku. Kolejny w sobotę.
Czy to jest naprawdę promienica???
(na jednym ze zdjęć dodatkowo widać mój palec wskazujący )

Aby odciążyć weterynarza chciałbym dowiedziec sie przy tej okazji jakie warunki muszą być spełnione (np. jaki preparat jest najskuteczniejszy) jesli to ważne w jakiej temperaturze powinny być hodowane żeby badanie było wiarygodne.

Chcę jak najszybciej wykluczyć te szczepy bakterii (jeśli to nie promienica)aby móc spokojnie opiekować się maluchem bo na widok rekawiczki chirurgicznej jest cała zestresowana.

Wiem, że nie ma jednoznacznych dowodów na przenoszenie zakarzenia na ludzi ale zalecana jest ostrożność więc się stosuję. Oczywiście do zabiegów przy ranie będę nadal stosował rękawiczki ze względów chigienicznych (lepiej żeby do rany nie dostały się inne bakterie np z moich rąk)

Jeszcze pytanie odnosnie dyzenfekcji po zabiegach. Wiem, że bakteria ginie w temeraturach 55-65 stopni w czasie ok 10 min jednak cieżko jest myć ręce przez 10 min w tej temeraturze. Zatem czy mydło badź inne preparaty skutecznie skracają ten czas bądź poprostu zabija je natychmiast - rozważam najgorszy chyba scenariusz ale nie zamierzam dać naszemu pupilowi poprostu zejść z tego świata bez walki (oczywiście biorę pod uwagę rownież humanitarne aspekty zdarzenia) i istotne jest zachowanie nalezytej higieny aby walka o życie Miśki nie zakończyła się dla nas tragicznie.

RTG największe możliwe:
http://www.seeb.net.pl/images/rtg1.jpg
http://www.seeb.net.pl/images/rtg2.jpg
RTG do wglądu na bieżąco:


  Zwierzątka
Rasy czubate to także np. anaberska czubata lokowana



Jedwabista (silka), o której już np. Marco Polo pisał, że dziwna to kura z czarną skórą, jakskrawoniebieskimi skórnymi ozdobami na głowie i kocią sierścią. Średniowieczni kuglarze zaś wmawiali ciemnocie, że jest to krzyżówka kury z królikiem... Wszystko za sprawą piór, przypominających w dotyku miękką, delikatną sierść i tak wyglądających (z powodu braku haczyków na promieniach chorągiewki piór, czyli każdy rodzaj piór przypomina puch lub... miękką sierść właśnie).



Cudem uratowana od wymarcia pawłowska, której mięso i jajka mogą spożywać osoby uczulone na białko kurze bez żadnej szkody dla zdrowia...



Nadal zagrożona wymarciem lakenfelde o niespotykanym wzorze upierzenia...



Gołoszyjka rodem z Bliskiego Wschodu. Gołoszyjność jest dominującą mutacją, która charakteryzuje się zwiększeniem powierzchni gołej skóry na ciele ptaka, wystąpiła najprawdopodobniej dla możliwości spotęgowania chłodzenia organizmu w rodzimych stronach...



W grupie bezogonowych najciekawiej przedstawia się araukana, wyjątkowa pod każdym względem, a zwana także kurą wielkanocną. Cechy charakterystyczne: całkowity brak ogona - kupra - czyli nie chodzi tylko o ogon jako część upierzenia; baki, broda oraz charakterystyczne wąsy, nie występujące u żadnej innej rasy; a także to, czemu zawdzięcza swą potoczną nazwę - znosi jako jedyna spośród kurzego bractwa gotowe pisanki... Kurze jajka są zabarwione od czystej bieli do ciemnych brązów, mogą być też nakrapiane. Ale araukana znosi jajka w kolorze turkusowoniebieskim...



Kolejna cecha upierzenia, mutacja polegająca na tym, że u kogutów sierpówki (ogon) oraz pióra siodła (grzbiet) nie są wymieniane podczas corocznego okresu pierzenia, lecz rosną przez całe życie. Średnio okolo 90 cm rocznie. W ten sposób ogony wiekowych kogutów mogą mieć, uwaga!, kilkanaście metrów długości (15-17, 17 m chyba jest największym udokumentowanym rekordem...). Tą niesamowitą cechą obdarzona jest rasa onagadori.



Jak wiadomo kogutów od wieków używano do kogucich walk. Sport ten jest w wielu krajach już zakazany, ale bojowe rasy kur są hodowane nadal, już tylko jako ozdobne.
Zdjęcia:
1. Bojowiec nowoangielski,
2. Ko-shamo:

1.
2.

Chyba najładniejszy z kurzych gigantów (okolo 5 kg wagi żywej lub więcej) - kochin.



Kurze miniaturki - wielkości niedużego gołębia i wadze około 0,5 kg.
U sebrytek kolejna cecha nie występująca u żadnej innej rasy - brak w upierzeniu samców drugorzędnych cech płciowych. U chabo bardzo silnie skrócone nogi (skoki).
Zdjęcia:
1. Sebright - kogut właśnie.
2. Chabo.

1.
2.

Kurze grzebienie - występuje 5 głównych (z kolejnymi wariantami) rozróżnianych pod względem budowy typów. Najczęściej spotykane to pojedynczy – znany wszystkim, różyczkowy i groszkowy. Barwa nagiej skóry najczęściej jest czerwona, ale bywa też czarna – łącznie z grzebieniem (nie mam zdjęcia w kompie) lub niebieska (jak u chińskiej jedwabistej). Białej barwy bywają czasami jedynie zausznice – co pięknie wyeksponowane jest np. u minorek, kolejny wyjątek to hiszpanka o białej jak u klauna "twarzy".
Zdjęcia:
1. Rogowy grzebień rasy la fleche.
2. Bladolica hiszpanka.
3. Minorka.

1.
2.
3.

Za najpiękniejsze pod względem rodzaju ubarwienia osobiście uważam namiętnie kiedyś przeze mnie hodowane (i będące obiektem pożądania wielu osób - gdy zacząłem jednej tłumaczyć zasady genetyki potrzebne przy rozmnażaniu - zniechęciła się od razu ) odmiany barwne srebrzyste, srebrzystoszyje i brzozowe (na zdjęciach włoszka i kolejny gigant brahmaputra), kogut w tym wypadku jest jednolicie: biały z wierzchu i czarny od spodu + ogon.




Dość. To nie forum drobiarskie…
Acz drób ozdobny to także pawie, gęsi, kaczki, bażanty, perlice, przepiórki itp.

  Pierwsze wrażenia!!!
Co ty, już ci ufole w środku byli do bani. Z resztą, jaki statek? Wszystko ssie.

W końcu i moja recenzja, mozecie nie czytac, bo juz wszystko powiedziałem wcześniej na ten temat i to bęzie tylko powtórka. Zapożyczyłem też pare słów z opinini innych forumowiczów tutaj, jakże trafnych, nie gniewajcie się.

Wspomniana recenzja (w końcu ją napisałem, poukłądałem wszystko i przemyślałem):

Istnieją w życiu pewne rzeczy, niedające spokoju, aż do momentu, gdy człowiek się za nie weźmie. To dosięgnęło i mnie. Jako szanujący siebie fan dzielnego archeologa wybrałem się obowiązkowo w dniu premiery do kina na kolejną, długo wyczekiwaną część, przygód doktora w kapeluszu. Po powrocie i po wielu dniach omawiania z fanami kolejnego filmu, nakręconego 27 lat po pierwszym z filmów, który zapoczątkował całą sagę, a 19 lat po ostatnim postanowiłem wydać werdykt. Ci, którzy mają złe przeczucia, co do mojej opinii o filmie, bazując na tytule tej recenzji i miniaturce się nie zawiodą. Już po seansie nie byłem w stanie posegregować swoich odczuć, jako, że doktor Jones jest jednym z moich ulubionych filmowych bohaterów mógł przeze mnie przemawiać czysty subiektywizm i niczym nieokiełznana wszechstronna radość z powodu wielkiego przeżycia, jakim było oglądnięcie najbardziej wyczekiwanego filmu w moim życiu. Jednak nie, mimo wszystko trzeba odbierać rzeczy takimi, jakimi naprawdę są, nie stwarzając na siłę czegoś, czego nie ma, nie dawać ponieść się emocjom i nadinterpretować filmu. Niniejszym, zacznijmy. Jestem zmuszony ostrzec, iż recenzja jest silnie naładowana spoilerami, tak, więc, nie widziałeś? - nie czytaj. Moja nadzieja, na dobry film była oparta na trzech rzeczach. Pierwszą z nich (w sumie mniej istotną i niemającą jakiś szczególnych i realnych powiązań z Indym) okazały się produkcje z dumnie wyglądającą cyfrą "4". Mowa tutaj o następnej części Szklanej Pułapki, - która oczywiście okazała się kolejnym durnowatym Amerykańskim filmikiem nawalonym efektami specjalnymi, które z pewnością miały mieć wpływ na kupno biletu. Tak jakby sama postać Johna McLaine'a, którego będziemy mieli okazję zobaczyć po latach w akcji po raz czwarty nie wystarczała. W rezultacie dostaliśmy oklepany motyw Internetowych terrorystów, którzy za sprawą komputerów chcieli opanować świat rezultacie oprócz tego latające myśliwce pod mostami. Pomyślałem, więc, biorąc pod uwagę złe recenzje filmu, że będący zawsze na czasie, reżyserzy (w tym Spielberg) wyciągną z tego jakieś wniosku ku swojej przyszłej produkcji (mowa tutaj oczywiście o nowym Indianie). W międzyczasie przyszedł też kolejny Rambo, kolejna, tak samo czwarta odsłona przygód tego bohatera. Film trzymał poziom, nie różnił się zbytnio od swoich poprzedniczek i oceniłem go bardzo pozytywnie. Pomyślałem, więc, że te "czwórki" wcale nie muszą być tak skopane. Ale cóż się dziwić, że Rambo się udał. To kino nigdy nie należało do ambitnych. Wszystko opierało się na wrzuceniu Johna Rambo w kolejną, małą bądź większą wojenkę i wzajemnym wyrzynaniu się. Tu zawsze były efekty - ludziom podobało się takie kino i w nowej odsłonie żadnej z tych rzeczy nie zabrakło. O drugiej i trzeciej rzeczy traktującej o moim "wewnętrznym spokoju ku nadchodzącej produkcji" wspomnę jeszcze w trakcie recenzji. Pora na dalsze przemyślenia. Zajmijmy się więc "Królestwem Kryształowej Czaszki". Naszym oczom ukazuje się logo Paramount Pictures, które, (tak jak to zwykło bywać w filmach serii "Indiana Jones") przeistacza się w coś, tutaj reżyser uraczył nas kopcem pieska preriowego. Świetnie, dość zabawny początek (jak wiemy w serii filmów o Indym dobrego humoru nie brakowało). Niestety to tylko wierzchołek góry lodowej, humor oczywiście, którego z biegiem czasu będziemy mieć aż nadto. I być może też celowo wykopana dziura, gdzie po filmie George Lucasa i Steven Spielberg będą mogli zanurzyć głowę. W chwile potem akcja szybciutko przenosi nas do słynnej Area 51 w Nevadzie. Po kilku minutach długiego i jakże podniecającego wyczekiwania, w końcu ukazuje nam się twarz naszego starego przyjaciela. Teraz tylko czekać na ujawnienie zalążka fabuły i rzucić naszego awanturnika w wir wydarzeń! Fabuła się ujawnia, akcja rusza z miejsca i tak już do końca, a film im bliżej napisów końcowych - tym gorszy. Zawsze w filmach z wielkim tytułowym napisem w odcieniach żółci i czerwieni mieliśmy do czynienia z szaleńczą, tajemniczą i bardzo ciekawą przygodą. Wszystkie zagadki rozwiązywaliśmy razem z bohaterem, przy pojedynkach z wielkimi, złymi facetami sami zaciskaliśmy pięści wczuwając się w bohatera. Bohatera z krwi i kości. Z zaciekawieniem śledziliśmy wszystko, co działo się na ekranie. Niestety to już historia. Nowy Indiana Jones to już nie to samo kino, co wtedy. Wtedy, kiedy to z racji ograniczeń finansowych większą uwagę przykuwano do dobrego scenariusza niż do efektów specjalnych. To sama historia miała zaciekawić widza, dopiero w daną historię "doczepiało się" wszystkie potrzebne efekty. Niestety ludzie się zmieniają, kino się zmienia i rozmiary kieszonek w spodniach tak samo. Co, jak co, ale myślałem, że chociaż w przypadku Indy'ego, który jest już ikoną kina przygodowego te zabiegi marketingowe, komercja go nie dopadną. Doktor Henry Jones się postarzał, nabrał doświadczenia i teraz dowiadujemy się, że jest praktycznie niezniszczalny, potrafiący robić niewiarygodne rzeczy i myśleć lepiej niż sam MacGyver. Nasz archeolog za nic sobie ma niemałą bombkę i potrafi przeżyć wybuch bomby atomowej chowając się w lodówce wyłożonej ołowiem, która zostaje wyrzucona, (co ciekawe jako jedyny przedmiot) z miejsca eksplozji na kilka kilometrów i z impetem ląduje na twardej glebie. Już nawet skok z samolotu na pontonie wymięka przy tym numerze. Oczywiście, jakby było mało w chwilę po otwarciu się lodówki i ukazaniu nam ocalałej facjaty doktora Jonesa, naszym oczom ukazuje się piesek preriowy (ukazany już w sumie po raz trzeci, gdyż za drugim razem wraz z rodzinką przyglądał się sunącemu z ogromną prędkością pojazdowi, którym przemieszczał się Indy, sprawiając wrażenie rozumnego i całkiem inteligentnego zwierzątka skorego do żartów). I jak tutaj takie wyczyny mamy odbierać na poważnie? Oczywiście w całej trylogii mieliśmy "lekko" naciągane sceny, ale te dało się oglądać "na poważnie z przymrużeniem oka". Natomiast w czwartym filmie przygód Henry'ego zastanawiamy się jak bardzo wiarygodna była mowa o utraceniu mocy świętego Graala po wyniesieniu go poza świątynię. Do diaska, ja chce oglądać mojego archeologa a nie supermana! Cała ta scena kończy się ukazaniem postury Jonesa na tle olbrzymiego grzybka, który unosi się nad miejscem wybuchu bombki atomowej, fajnie, - ale czy dla tego doraźnego ukazania widzowi, w jakich latach i na przełomie, jakich wydarzeń dzieje się ten film musiało dojść do kilkukilometrowego lotu lodówką? Przecież to humor godny Królika Buggsa a nie Indiany Jonesa! Nie przejmujcie się, z biegiem czasu będzie jeszcze gorzej. Rzeczą numer dwa, która przez cały okres produkcji podtrzymywała mnie na duchu było samo zapewnienie Georga Lucasa: " Nie zawiedziemy fanów, którzy czekali na niego 19 lat. Mogliśmy zrobić ten film jako większy, lepszy itd., ale zrobiliśmy go dokładnie tak samo jak poprzednie. Jeżeli spodziewaliście się F-14 latającego pod autostradą, to zawiedziecie się. To będzie po prostu kolejna część przygód niezwykłego archeologa.". Nijak to się miało do rzeczywistości. W rezultacie jednak dostaliśmy latające lodówki, komputerowe zwierzaczki i całą masę scen kręconych na Green-Screenie (czy jak kto woli Blue-Boxie). Gdzie podziały się te całe zapewnienia? Dobrze, jestem skłonny do kompromisów, teraz nie kręci się filmów tak jak 30 lat temu. Reżyserzy i scenarzyści mają znaczne szersze pole do popisu poprzez swobodę i łatwość tworzenia, jaką dają komputery. Ale wszystko musi mieć umiar, nic nie szkodzi ubrać dobrą fabułę w dobre efekty. Niestety zbrodnią jest ubrać beznadziejną fabułę w efekty (a tutaj już, czy dobre, czy złe, nie ma jak dla mnie znaczenia). Rzeczą numer trzy, trzymającą mnie na duchu było w międzyczasie odrzucenie scenariusza napisanego przez Franka Darabounta. Wspaniale, teraz wiem, że byle, czego i w pośpiechu nie nakręcą - uradowany pomyślałem. Dajmy odpocząć tym mizernym efektom i skupmy się na filmie samym w sobie. Ok,- o co więc biega w nowym Indym? Krótko mówiąc, chodzi o odnalezienie jednej, tytułowej kryształowej czaszki, która daje władze nad światem. Czy aby na pewno? Bo Indiana sprawia wrażenie, jakby cała ta sprawa go nie obchodziła, Indy czaszkę odnajduję, a wszystko to za sprawą zdeklarowania się by pomóc jakiejś Marion, która okazuje się być nie inną Marion niż tą, która towarzyszyła mu w pierwszej części. Musza być i ci źli. Czaszkę chcą zgarnąć Rosjanie i zapanować nad światem. Tak pokrótce wygląda fabuła nowego Jonesa. Z biegiem czasu dowiadujemy się o tym, że doktor Jones ma syna (spokojnie, on też o tym nic nie wiedział), że artefakt, którego wszyscy tak konsekwentnie szukają to w gruncie rzeczy nie artefakt, - bo okazał się on głową szkieletu kosmity. Idąc tym tropem nie zdziwiłbym się, gdyby kamienie Shankary ze "Świątyni zagłady" okazały się teraz jajami obcego. Z biegiem czasu, z biegiem postępu, jakiego dokonywał nasz dzielny archeolog, wraz ze swoim synalkiem i kobietą, której lata temu dodał kilogramów, naszym oczom ukazywały się coraz to dziwniejsze wydarzenia. Na cmentarzu pojawiły się umalowani w trupie czachy, pełzający po drzewach z gracją pająka wojownicy, którzy potulnie czekali na jakiś przybyszy i za ten czas pewnie zdążyli nauczyć się karate (tak, nasi bohaterowie dostawali z pół-obrotu). Brnąc dalej w niesamowitą (niesamowicie słabą) opowieść Mutt Williams (syn Indiany) odkrył w sobie nowa zdolność, godną pozazdroszczenia. Dość łatwo przyszła mu zdolność komunikowania się z małpkami, bo o przeskakiwaniu z liany na lianę godnym Tarzana już nie wspomnę. W wirze tych nieustannych, komputerowych perypetii nie zdziwili mnie już nawet krwiożercze mrówki, które formowały z samych siebie pionowa konstrukcje by dostać się do trzymającej się za gałąź ofiary. Do tego widz mógł zauważyć, że jedno ugryzienie takiej mrówki nie było wcale bolesne i ugryziony przez nią człowiek dalej jest skłonny życia. To w końcu tajemnicze, wielkie, silne, zabójcze mrówki czy nie? Pamiętajmy przecież, że to film dla dzieci i nic jakże wielce okrutnego zobaczyć nam nie może być dane. A może one po prostu lubiły wciągać całe ciała do mrowiska, penetrując dopiero wewnątrz wszystkie dziurki. Okazuje się też, że nawet w dżungli istnieją lepsze drogi niż w Polsce i w linii prostej można śmiało przejechać z dziesięć kilometrów. Podczas takiej sceny pościgu, swoimi możliwościami miał okazje popisać się Mutt, bynajmniej nie mam tu na myśli jego zdolności szermierskich, ze szkoły, której nie ukończył a odporne jaja, po których raz po raz dostawał jakimiś krzakami (a co tam, niech dziesięcioletnia widownia się śmieje, w końcu to jest film dla dzieci) a niżeli jego wielce ofiarną "mordobójkę" z Rosyjską super-sztywną kobietą. Tak i tutaj nawet Cate Blanchett w roli Iriny brakowało trochę wigoru. Sprawiała wrażenie nakręconej na kluczyk. Już Shia Labeouf, chłopiec od "Transformersów", ten komercyjny aktor, o którego tak się bałem, doskonale sprostał powierzonym mu zadaniom i chyba tuż po (jak zawsze w roli Indiany) rewelacyjnym Fordzie grał w tym filmie najlepiej jak tylko mógł. Do czego zmierzają te pościgi? Nasi bohaterowie są już uratowani, ale zamiast uciekać od Rosjan, wszystkich nagle chyba otępiła wielce tajemnicza moc czaszki i każdy chce ją dla siebie (żonglując nią przy tym i przekazując sobie z rąk do rok, przy czym, co dziesięć sekunda czaszka i tak zmieniała właściciela, z tych "dobrych" na tych "złych"). Ostatecznie omawiany kryształowy artefakt po dłuższej żonglerce zostaje w rękach Indy'ego. A ten dysponując swoją wiedzą nabytą dociera z czachą na wskazane miejsce "do odniesienia". Oczywiście też, nie jest sam, bo po raz drugi zdradza go swój przyjaciel, który od początku pracował z Rosjanami. Tutaj reżyser też chyba nie bardzo wiedział jak znowu sprowadzić tych złych do spotkania, z Indym, dwa razy już trafili, to i trzeci raz jakoś musieli (a nagłe ukazywanie nam stojących z bronią w ręku wrogów biorących się nie wiadomo skąd, zawsze wtedy, gdy Jones odnajduje jakiś ważny przedmiot, stałoby się już nudne). Tutaj znów swoją zdradliwą naturę ujazał niejaki Mac (wspomniany przyjaciel Indiany), zostawiał on, bowiem za sobą czujniki naprowadzające. Naprawdę rozwiązanie godne pogratulowania (czytaj: politowowania, bądź pożałowania). Nie trudno się domyślić, że kryształowy przedmiocik znów zmienia właściciela i ląduje u demonicznej Rosjanki Iriny, która odkłada czaszkę na miejsce, czyli po wejściu do komnaty wkłada ją na kark siedzącemu szkieletowi kosmity i pojawiają się oni - tym razem żywi, tak kosmici. Tak, więc czaszka wraca na miejsce, UFO chyba chce przekazać Irinie wiedze, dzięki której Rosjanie będą mogli władać światem. Ostatecznie Irena ginie, tak naprawdę od nie wiadomo, czego, świątynia zaczyna się rozwalać i zostaje nam pokazane odlatujące UFO. Dowiadujemy się tez od Indy'ego, ze tutaj nie chodziło o miasto ze złota, to nie złotem chcieli zawładnąć Rosjanie. Wielkie mi halo, o mocy czaszki (a nie mocy złota) mówiła już Irena na samym początku filmu! Dlaczego Panie reżyserze, chcecie nas robić w ciula? Ostatecznie, jak zakomunikował nam to sam Indy, tym "złotem" okazała się wiedza. Naprawdę świetnie. Dowiadujemy się też, ze statek kosmiczny nie odlatuje w kosmos tylko do "przestrzeni pomiędzy przestrzeniami" od chwilę wcześniej uwolnionego z obłędu starca, niejakiego Oxa - przyjaciela Indy'ego, dzięki któremu zaczęła się ta całą fabularna bzdurą. Dosyć zabawne (przypominając sobie, ze chwilę wcześniej Indianę i jego ekipę gonili wyrastający ze ścian - dosłownie, nie wiadomo, co tam w ogóle robiący, Majowie), tym bardziej, że wiemy już, ze Indiana mógł się, po uwolnieniu Marion wogólę o czaszkę nie fatygować, bo Rosjanie wiedzy i tak by nie zdobyli. Tutaj chyba chodziło o tą wrodzoną fascynację doktora Jonesa wszystkim,co zagadkowe i tajemnicze, dlatego brnął dalej trzymając ze sobą kryształową czachę. Szkoda tylko, że Spielberg nie postarał się o zaciekawienie tym widza. Na ekranie mamy non-stop akcję i akcję, tak do bólu. Gdybym chciał oglądać takie kino wybrałbym się na Skarb Narodów, albo na Saharę. Ech. Gdzie podział się mój dawny przyjaciel? Film niczym się nie różni od innych kiczowatych produkcji z kina przygodowego, gdzie ten jego błysk w oku?! Dostajemy produkcję dla dzieci, naładowaną humorem godnym Shreka. I jak tutaj nie porównywać tego filmu do wcześniejszych trylogii? Mamy, więc to samo (może nie aż w takim stopniu), co zrobiono z sequela filmu Transporter, - jedno nie przypomina drugiego. Widać, że dużo się pozmieniało, Spielberg z Lucasem zapewne chcieli, by na film wybrali się też ludzie nieznający wcześniejszych przygód Indiany Jonesa, by zarazili się jego przygodami od tej części, - dlatego zaadresowali go do szerszego grona odbiorców, (co dla mnie jest porażką i nietrafionym pomysłem). A co dostali fani? Tak, były w czasie filmu rozmowy o Marcusie Brodym, ojcu Indiany itp. W filmie bardziej chciano nam zwrócić uwagę na to, że "tak, to nasz Jones" poprzez ukazywanie starych zdjęć, omawianie zmarłych przyjaciół, zamiast faktycznie POKAZAĆ nam, że "tak, to stary, dobry Jones". Oprócz rażących po oczach efektów specjalnych, głupich, zupełnie niepotrzebnych wstawek humorystycznych, (co za dużo to nie zdrowo) słabego, kulejącego na każdym kroku scenariusza jest i mnóstwo nielogicznych, dziwnych wydarzeń. W ogóle tytułowa czaszka, obfitująca w zdolności przyciągania różnych metali musiała znajdować się na początku filmu już w hangarze, w ciele kosmity (to po tym, że przyciąga metal, z pomocą Indiany udało się Rosjanom odnaleźć właściwą skrzynie z ciałem). Idąc tym tropem, co stało się z czaszką, która była w ciele kosmity? Wcześniej, na początku filmu mieliśmy niczemu nie służącą scenę, gdzie zostało nam zasugerowane, że w hangarze znajduje się ów ciało kosmity. Drugi raz zostało ono nam ukazane już dokładniej w Rosyjskim obozie w Peru. Ale nie ma w filmie o tym nic dopowiedzianego, najwidoczniej jej w tym ciele nie było. W takim razie, co przyciągało metal w hangarze? - zwykła tkanka, samo ciało ufoludka? Czy może była w nim jednak ta nieszczęsna czaszka, ale akurat ta nie spodobała się Rosjanom? Phi! Czy może, z racji tego, że była wzmianka o tylko 13-stu czaszkach (nie wspominałem o tym wcześniej w tym tekscie), czaszka kosmity w hangarze była 14-stą czaszką i tym samym wpadką w bzdurnym scenariuszu? No wiecie, jeszcze jest opcja, że Ufoludki tego czternastego nie lubiły, żenada. "Hej ty! Ty nie wchodzisz do naszego pojazdu, nas ożywią, ciebie nie!". Już pominę fakt, ze z tych 13-stu szkieletów stworzył się JEDEN kosmita, który potem zabił Irenę, odleciał i bla-bla-bla. Sam artefakt nie okazał się nawet artefaktem, przedmiot, którego wszyscy szukali okazał się zwyczajną głową istoty pozaziemskiej, Mutt okazał się synem Indiany, nie wiadomo czemu UFO ostatecznie odleciało i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej, i tak do końca. Ja mam tylko jedno pytanie, co zabrało twórcom Indiany Jonesa i Królestwa kryształowej czaszki 15 lat? Napisanie, znalezienie odpowiedniego scenariusza?! Bo na mój gust to dostaliśmy jakąś sklejkę pisaną na kolanie. A w filmie dostaliśmy akcje, bez żadnego sensownego i ciekawego zarysu historycznego, zupełnie nic. Film jest dobry przez 30 minut, gdzie to występuje najwięcej nawiązań do trylogii, a potem robi się z niego kolejny nieudany film przygodowy naładowany do bólu efektami komputerowymi. Poszedłem do kina na Indianę, bo on zawsze miał tę siłę przebicia, to coś. Już samo ukazanie się na ekranie charakterystycznej czcionki zwiastowało wspaniałą przygodę. Starałem się znaleźć coś usprawiedliwiającego ten film, znaleźć coś choćby i na siłę, niestety na darmo. Wszystko to napisałem z ciężkim sercem, jako fan Indiany. W końcu to najdłużej wyczekiwany film w moim życiu okazał być się totalną klapą. Dlaczego tak się stało? - nie wiem, pozostają domysły. A gołym okiem widać, że film został uogólniony, tak by i najmłodsi widzowie mogli go obejrzeć. Gdzie tu Indiana z lat 80? Męski i twardy, dostający po ryju? Tutaj mamy 65-letniego dziadka, który wygrywa pojedynki z dwa razy wyższymi od siebie i trzy razy młodszymi Rosyjskimi sołdatami. Co do mojej recenzji, zdaje sobie sprawę, że na pewno wdarło się do niej ziarnko chaosu, ale to wszystko za sprawą omawianego tematu. Osoba, która w negatywny sposób musi wyrazić się, zachowując przy tym całkowicie obiektywną ocenę, o swym ulubionym bohaterze zawsze ulegnie emocjom i na Wasz ekran wyleje ciutkę za dużo i nie po kolei. Wszystko to za sprawą ogromu przemyśleń, którymi w jednej i tej samej chwili chciałbym, bez zwlekania, się z Wami podzielić. Podsumowywując, jestem zawiedziony i nie przypuszczałem, że takie coś mogło przytrafić się jednemu z moich filmowych bohaterów. Skoro nawet z Indiany zrobili film pospolity, to już się nie ma, co dziwić, że dzisiejsze durnowate "Bondy" są durnowate a reżyserzy, jak Brian De Palma uśmiercali swoich bohaterów, bohaterów filmach lat 80's (Tony Motana, Carlito Brigante…).